{"id":9828,"date":"2025-11-24T09:03:33","date_gmt":"2025-11-24T09:03:33","guid":{"rendered":"https:\/\/dobrezrodla.com\/?p=9828"},"modified":"2025-11-24T09:03:33","modified_gmt":"2025-11-24T09:03:33","slug":"kto-twoim-zdaniem-wciaz-sie-z-toba-spotyka-majac-45-lat","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/dobrezrodla.com\/?p=9828","title":{"rendered":"\u201eKto, twoim zdaniem, wci\u0105\u017c si\u0119 z tob\u0105 spotyka, maj\u0105c 45 lat?!\u201d"},"content":{"rendered":"\n<p>\u201eKto, twoim zdaniem, wci\u0105\u017c si\u0119 z tob\u0105 spotyka, maj\u0105c 45 lat?!\u201d<br>M\u0119\u017cczyzna zatrzyma\u0142 si\u0119 o krok od niej, wpatruj\u0105c si\u0119 w ni\u0105, jakby szuka\u0142 tam utraconych lat. Ana poczu\u0142a, jak dr\u0119twiej\u0105 jej nogi, a ch\u0142\u00f3d na zewn\u0105trz blednie w por\u00f3wnaniu z \u017carem narastaj\u0105cym w policzkach. Nie s\u0142ysza\u0142a ju\u017c echa krzyk\u00f3w w domu ani wiatru \u0142opocz\u0105cego jej p\u0142aszczem. Tylko jego oddech.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Ana\u2026 to ja, Victor.<\/p>\n\n\n\n<p>To imi\u0119 uderzy\u0142o j\u0105 mocno, niczym od\u0142amek prosto w \u017co\u0142\u0105dek. Victor. Ch\u0142opak, z kt\u00f3rym odbywa\u0142a sta\u017c w liceum, ten, kt\u00f3ry przyni\u00f3s\u0142 jej pierwszy kwiat, ten, kt\u00f3ry wyjecha\u0142 do Bukaresztu z wielkimi marzeniami, a ona zosta\u0142a w tyle, uwi\u0119ziona w \u017cyciu, kt\u00f3re zupe\u0142nie nie przypomina\u0142o tego, czego pragn\u0119\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Nie\u2026 to niemo\u017cliwe \u2014 wyszepta\u0142a ledwo s\u0142yszalnie.<\/p>\n\n\n\n<p>Victor u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 lekko, ale w jego oczach by\u0142 b\u00f3l, kt\u00f3ry Ana rozpozna\u0142a, jakby prze\u017cy\u0142a go razem z nim.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Szuka\u0142am ci\u0119. Lata. Wiem wszystko. A dzi\u015b przysz\u0142am, bo\u2026 dzi\u015b wysz\u0142a\u015b za drzwi.<\/p>\n\n\n\n<p>Ana poczu\u0142a dreszcze. Jakby jaka\u015b jej cz\u0119\u015b\u0107, ta, kt\u00f3r\u0105 ukrywa\u0142a latami milczenia, wraca\u0142a do \u017cycia. Ale natychmiast rzeczywisto\u015b\u0107 powr\u00f3ci\u0142a niczym zimny n\u00f3\u017c: mieszkanie na ty\u0142ach, g\u0142os Bogdana, jego gro\u017aby, ten strach, kt\u00f3ry nosi\u0142a w sobie przez ca\u0142e \u017cycie.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Musisz wyj\u015b\u0107 \u2014 powiedzia\u0142a mu, patrz\u0105c w stron\u0119 klatki schodowej budynku. Je\u015bli Bogdan wyjdzie\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>Wiktor uni\u00f3s\u0142 r\u0119k\u0119 i dotkn\u0105\u0142 jej ramienia z delikatno\u015bci\u0105, kt\u00f3ra j\u0105 zadr\u017ca\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Nie boj\u0119 si\u0119 go. I ty te\u017c nie musisz si\u0119 ju\u017c ba\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Ana chcia\u0142a co\u015b powiedzie\u0107, ale s\u0142owa nie chcia\u0142y wyj\u015b\u0107. Co\u015b w niej p\u0119ka\u0142o i jednocze\u015bnie si\u0119 goi\u0142o. Ale w g\u0142\u0119bi duszy toczy\u0142a si\u0119 walka: \u201eCo mam robi\u0107? Dok\u0105d id\u0119? Co si\u0119 ze mn\u0105 stanie?\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>A potem drzwi budynku zatrzasn\u0119\u0142y si\u0119 z hukiem. Na schodach rozleg\u0142y si\u0119 g\u0142o\u015bne kroki. St\u0142umiony, ale rozpoznawalny g\u0142os.<\/p>\n\n\n\n<p>Bogdan.<\/p>\n\n\n\n<p>Ana zamar\u0142a. Ale Wiktor zrobi\u0142 krok przed ni\u0105, niczym \u017cywa tarcza. To przerazi\u0142o j\u0105 bardziej ni\u017c krzyki Bogdana.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Nie, Wiktorze, prosz\u0119! Nie chc\u0119 skandalu!<\/p>\n\n\n\n<p>Ale Wiktor pozosta\u0142 nieruchomy, z jasnym spojrzeniem, jak kto\u015b, kto doskonale wie, po co tu jest.<\/p>\n\n\n\n<p>Bogdan wyszed\u0142 z czerwon\u0105 twarz\u0105 i zaci\u015bni\u0119tymi d\u0142o\u0144mi.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Kto to, do cholery, jest?! \u2014 krzykn\u0105\u0142, id\u0105c w ich stron\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Ana czu\u0142a, \u017ce \u200b\u200bca\u0142e s\u0105siedztwo si\u0119 jej przygl\u0105da. Przechodnie zwolnili. S\u0105siadka wychyli\u0142a g\u0142ow\u0119 przez okno. Upokorzenia, l\u0119ki, stracone lata\u2026 wszystko to wirowa\u0142o wok\u00f3\u0142 niej jak tr\u0105ba powietrzna.<\/p>\n\n\n\n<p>Ale po raz pierwszy Ana przesta\u0142a si\u0119 ukrywa\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Jest kto\u015b, kto mnie szanuje, Bogdan.<\/p>\n\n\n\n<p>Jej s\u0142owa wysz\u0142y same, wyra\u017ane, ostre, jakby kto\u015b inny je przez ni\u0105 wypowiedzia\u0142. Bogdan zatrzyma\u0142 si\u0119 na chwil\u0119, zaskoczony. Nawet nie mrugn\u0105\u0142, a Ana poczu\u0142a, jak ca\u0142e jej \u017cycie zmienia si\u0119 na jej oczach.<\/p>\n\n\n\n<p>Victor odsun\u0105\u0142 si\u0119 o krok, zostawiaj\u0105c j\u0105 z przodu. Teraz kolej Any na decyzj\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Wejd\u017a do domu. Beze mnie \u2014 powiedzia\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>Bogdan zacz\u0105\u0142 si\u0119 \u015bmia\u0107, ale ten \u015bmiech by\u0142 pusty. \u015amiech m\u0119\u017cczyzny, kt\u00f3ry czuje, \u017ce traci kontrol\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Ty? Wychodzisz?! I dok\u0105d idziesz, kobieto?<\/p>\n\n\n\n<p>Ana spojrza\u0142a na Victora przez chwil\u0119. Ale nie w nim by\u0142a odpowied\u017a. Odpowied\u017a by\u0142a w niej samej. W tej ciszy, kt\u00f3ra narasta\u0142a w jej piersi po latach chaosu.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Id\u0119 tam, gdzie zas\u0142uguj\u0119. I to nie obok ciebie.<\/p>\n\n\n\n<p>Bogdan chcia\u0142 co\u015b jeszcze powiedzie\u0107, ale jego g\u0142os ucich\u0142. Odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i zatrzasn\u0105\u0142 drzwi budynku mieszkalnego, znikaj\u0105c w ciemno\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<p>Ana sta\u0142a przed SUV-em, na wietrze, a jej serce bi\u0142o jak oszala\u0142e. Wiktor wzi\u0105\u0142 g\u0142\u0119boki oddech.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Ana\u2026 Nie chc\u0119 ci\u0119 ze sob\u0105 zabiera\u0107. Chc\u0119 tylko, \u017ceby\u015b by\u0142a wolna. Je\u015bli chcesz\u2026 p\u00f3jdziemy na kaw\u0119. Je\u015bli nie, wsi\u0105d\u0119 do samochodu i odjad\u0119. Ale dzi\u015b\u2026 dzi\u015b masz wyb\u00f3r.<\/p>\n\n\n\n<p>Ana poczu\u0142a, jak dr\u017c\u0105 jej kolana. Nie wiedzia\u0142a ju\u017c, co znaczy wolno\u015b\u0107. Ale wiedzia\u0142a, \u017ce \u200b\u200bnie chce wraca\u0107 na g\u00f3r\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Spojrza\u0142a w niebo, potem na schody budynku mieszkalnego. Potem na Wiktora.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Chod\u017amy na kaw\u0119 \u2014 powiedzia\u0142a cicho.<\/p>\n\n\n\n<p>Wiktor si\u0119 u\u015bmiechn\u0105\u0142. Nie obietnicami, nie opowie\u015bciami. Spokojem.<\/p>\n\n\n\n<p>I pewnego zimnego lutowego wieczoru, w dzielnicy Pite\u0219ti, Ana zrobi\u0142a sw\u00f3j pierwszy prawdziwy krok od dwudziestu lat.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie w stron\u0119 m\u0119\u017cczyzny.<\/p>\n\n\n\n<p>Ale w stron\u0119 siebie.<\/p>\n\n\n\n<p>I to\u2026 by\u0142 pocz\u0105tek nowego \u017cycia, w kt\u00f3rym nie \u017cy\u0142a ju\u017c \u201ez lito\u015bci\u0105\u201d, lecz z godno\u015bci\u0105, odwag\u0105 i spokojem. \u017bycia, w kt\u00f3rym zrozumia\u0142a, \u017ce \u200b\u200bwolno\u015bci nie daje ci nikt \u2013 bierzesz j\u0105 sam.<\/p>\n\n\n\n<p>Niniejsza praca jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami i postaciami, ale zosta\u0142a sfabularyzowana dla cel\u00f3w tw\u00f3rczych. Imiona, postacie i szczeg\u00f3\u0142y zosta\u0142y zmienione w celu ochrony prywatno\u015bci i wzbogacenia narracji. Jakiekolwiek podobie\u0144stwo do prawdziwych os\u00f3b, \u017cyj\u0105cych lub zmar\u0142ych, lub do prawdziwych wydarze\u0144 jest czysto przypadkowe i niezamierzone przez autork\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Autor i wydawca nie ponosz\u0105 odpowiedzialno\u015bci za dok\u0142adno\u015b\u0107 wydarze\u0144 ani przedstawienie postaci, ani nie ponosz\u0105 odpowiedzialno\u015bci za jakiekolwiek b\u0142\u0119dne interpretacje. Niniejsza historia jest przedstawiana \u201etak jak jest\u201d, a wszelkie wyra\u017cone opinie s\u0105 opiniami postaci i nie odzwierciedlaj\u0105 pogl\u0105d\u00f3w autorki ani wydawcy. \u201eJak my\u015blisz, kto nadal si\u0119 z tob\u0105 spotyka, maj\u0105c 45 lat?!\u201d<br>M\u0119\u017cczyzna zatrzyma\u0142 si\u0119 o krok od niej, wpatruj\u0105c si\u0119 w ni\u0105, jakby szuka\u0142 tam utraconych lat. Ana poczu\u0142a, jak dr\u0119twiej\u0105 jej nogi, a ch\u0142\u00f3d na zewn\u0105trz wydawa\u0142 si\u0119 blady w por\u00f3wnaniu z rosn\u0105cym w niej ciep\u0142em.braji. Nie s\u0142ysza\u0142a ju\u017c echa krzyk\u00f3w w domu ani wiatru, kt\u00f3ry \u0142opota\u0142 jej p\u0142aszczem. Tylko jego oddech.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Ana\u2026 to ja, Victor.<\/p>\n\n\n\n<p>To imi\u0119 uderzy\u0142o j\u0105 z ca\u0142ej si\u0142y, niczym od\u0142amek prosto w \u017co\u0142\u0105dek. Victor. Ch\u0142opak, u kt\u00f3rego odbywa\u0142a sta\u017c w liceum, ten, kt\u00f3ry przyni\u00f3s\u0142 jej pierwszy kwiat, ten, kt\u00f3ry wyjecha\u0142 do Bukaresztu z wielkimi marzeniami, a ona zosta\u0142a w tyle, uwi\u0119ziona w \u017cyciu, kt\u00f3re zupe\u0142nie nie przypomina\u0142o tego, czego pragn\u0119\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Nie\u2026 to niemo\u017cliwe \u2014 wyszepta\u0142a ledwo s\u0142yszalnie.<\/p>\n\n\n\n<p>Victor u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 lekko, ale w jego oczach by\u0142 b\u00f3l, kt\u00f3ry Ana rozpozna\u0142a, jakby prze\u017cy\u0142a go razem z nim.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Szuka\u0142am ci\u0119. Lata. Wiem wszystko. I przysz\u0142am w\u0142a\u015bnie dzisiaj, bo\u2026 dzisiaj wysz\u0142a\u015b za drzwi.<\/p>\n\n\n\n<p>Ana poczu\u0142a dreszcze. Jak jaka\u015b jej cz\u0119\u015b\u0107, ta, kt\u00f3r\u0105 ukrywa\u0142a pod latami milczenia, zn\u00f3w o\u017cy\u0142a. Ale natychmiast rzeczywisto\u015b\u0107 powr\u00f3ci\u0142a niczym zimny n\u00f3\u017c: mieszkanie na ty\u0142ach, g\u0142os Bogdana, jego gro\u017aby, strach, kt\u00f3ry nosi\u0142a w sobie przez ca\u0142e \u017cycie.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Musisz wyj\u015b\u0107 \u2014 powiedzia\u0142a, patrz\u0105c w stron\u0119 schod\u00f3w budynku. Je\u015bli Bogdan wyjdzie\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>Wiktor uni\u00f3s\u0142 r\u0119k\u0119 i dotkn\u0105\u0142 jej ramienia z delikatno\u015bci\u0105, kt\u00f3ra j\u0105 zadr\u017ca\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Nie boj\u0119 si\u0119 go. I ty te\u017c nie musisz si\u0119 ju\u017c ba\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Ana chcia\u0142a co\u015b powiedzie\u0107, ale s\u0142owa nie chcia\u0142y wyj\u015b\u0107. Co\u015b w niej p\u0119ka\u0142o i jednocze\u015bnie si\u0119 goi\u0142o. Ale w jej duszy toczy\u0142a si\u0119 walka: \u201eCo ja robi\u0119? Dok\u0105d id\u0119? Co si\u0119 ze mn\u0105 stanie?\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>A potem drzwi budynku zatrzasn\u0119\u0142y si\u0119 z hukiem. Pospieszne kroki na schodach. St\u0142umiony, ale rozpoznawalny g\u0142os.<\/p>\n\n\n\n<p>Bogdan.<\/p>\n\n\n\n<p>Ana zamar\u0142a. Ale Wiktor zrobi\u0142 krok przed ni\u0105, niczym \u017cywa tarcza. To przerazi\u0142o j\u0105 bardziej ni\u017c krzyki Bogdana.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Nie, Victorze, prosz\u0119! Nie chc\u0119 skandalu!<\/p>\n\n\n\n<p>Ale Victor pozosta\u0142 nieruchomy, z jasnym spojrzeniem, jak kto\u015b, kto dok\u0142adnie wie, po co tu jest.<\/p>\n\n\n\n<p>Bogdan wyszed\u0142, czerwony na twarzy, z zaci\u015bni\u0119tymi d\u0142o\u0144mi.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Kto to, do cholery, jest?! \u2014 krzykn\u0105\u0142, id\u0105c w ich stron\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Ana czu\u0142a, \u017ce \u200b\u200bca\u0142e s\u0105siedztwo si\u0119 jej przygl\u0105da. Przechodnie zwolnili. S\u0105siadka wychyli\u0142a g\u0142ow\u0119 przez okno. Upokorzenia, l\u0119ki, stracone lata\u2026 wszystko to wirowa\u0142o wok\u00f3\u0142 niej jak tr\u0105ba powietrzna.<\/p>\n\n\n\n<p>Ale po raz pierwszy Ana przesta\u0142a si\u0119 ukrywa\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Jest kto\u015b, kto mnie szanuje, Bogdan.<\/p>\n\n\n\n<p>Jej s\u0142owa wysz\u0142y same, wyra\u017ane, ostre, jakby kto\u015b inny je przez ni\u0105 wypowiedzia\u0142. Bogdan zatrzyma\u0142 si\u0119 na chwil\u0119, zaskoczony. Nawet nie mrugn\u0119\u0142a, a Ana poczu\u0142a, jak ca\u0142e jej \u017cycie zmienia si\u0119 na jej oczach.<\/p>\n\n\n\n<p>Wiktor odsun\u0105\u0142 si\u0119 o krok, zostawiaj\u0105c j\u0105 z przodu. Teraz kolej Any na decyzj\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Wejd\u017a do domu. Beze mnie \u2014 powiedzia\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>Bogdan zacz\u0105\u0142 si\u0119 \u015bmia\u0107, ale ten \u015bmiech by\u0142 pusty. \u015amiech m\u0119\u017cczyzny, kt\u00f3ry czuje, \u017ce traci kontrol\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Ty? Wychodzisz?! A dok\u0105d idziesz, kobieto?<\/p>\n\n\n\n<p>Ana spojrza\u0142a na Wiktora na chwil\u0119. Ale odpowied\u017a nie by\u0142a w nim. Odpowied\u017a by\u0142a w niej samej. W tej ciszy, kt\u00f3ra narasta\u0142a w jej piersi po latach chaosu.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Id\u0119 tam, gdzie zas\u0142uguj\u0119. I to nie obok ciebie.<\/p>\n\n\n\n<p>Bogdan chcia\u0142 co\u015b jeszcze powiedzie\u0107, ale jego g\u0142os ucich\u0142. Odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i zatrzasn\u0105\u0142 drzwi budynku mieszkalnego, znikaj\u0105c w ciemno\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<p>Ana sta\u0142a przed SUV-em, na wietrze, z bij\u0105cym sercem. Wiktor wzi\u0105\u0142 g\u0142\u0119boki oddech.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Ana\u2026 Nie chc\u0119 ci\u0119 zabiera\u0107 ze sob\u0105. Chc\u0119 tylko, \u017ceby\u015b by\u0142a wolna. Je\u015bli chcesz\u2026 p\u00f3jdziemy na kaw\u0119. Je\u015bli nie, wsi\u0105d\u0119 do samochodu i odjad\u0119. Ale dzisiaj\u2026 dzisiaj masz wyb\u00f3r.<\/p>\n\n\n\n<p>Ana poczu\u0142a, jak dr\u017c\u0105 jej kolana. Nie wiedzia\u0142a ju\u017c, co znaczy wolno\u015b\u0107. Ale wiedzia\u0142a, \u017ce \u200b\u200bnie chce wraca\u0107 na g\u00f3r\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Spojrza\u0142a w niebo, potem na schody budynku. Potem na Victora.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Chod\u017amy na kaw\u0119 \u2014 powiedzia\u0142a cicho.<\/p>\n\n\n\n<p>Victor u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119. Nie obietnicami, nie opowie\u015bciami. Cisz\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>I pewnego zimnego lutowego wieczoru, w dzielnicy Pitesti, Ana zrobi\u0142a sw\u00f3j pierwszy prawdziwy krok od dwudziestu lat.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie ku m\u0119\u017cczy\u017anie.<\/p>\n\n\n\n<p>A ku sobie.<\/p>\n\n\n\n<p>I to\u2026 by\u0142 pocz\u0105tek nowego \u017cycia, w kt\u00f3rym nie \u017cy\u0142 ju\u017c \u201ez lito\u015bci\u0105\u201d, lecz z godno\u015bci\u0105, odwag\u0105 i spokojem. \u017bycia, w kt\u00f3rym zrozumia\u0142, \u017ce wolno\u015b\u0107 nie jest ci dana raz na zawsze \u2014 bierzesz j\u0105 dla siebie.<\/p>\n\n\n\n<p>Ta praca jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami i postaciami, ale zosta\u0142a sfabularyzowana dla cel\u00f3w tw\u00f3rczych. Imiona, postacie i szczeg\u00f3\u0142y zosta\u0142y zmienione w celu ochrony prywatno\u015bci i wzbogacenia narracji. Wszelkie podobie\u0144stwo do prawdziwych os\u00f3b, \u017cywych lub zmar\u0142ych, lub do rzeczywistych wydarze\u0144 jest czysto przypadkowe i niezamierzone przez autora.<\/p>\n\n\n\n<p>Autor i wydawca nie ponosz\u0105 odpowiedzialno\u015bci za dok\u0142adno\u015b\u0107 wydarze\u0144 ani spos\u00f3b przedstawienia postaci, a tak\u017ce nie ponosz\u0105 odpowiedzialno\u015bci za jakiekolwiek b\u0142\u0119dne interpretacje. Niniejsza historia jest udost\u0119pniana \u201etak jak jest\u201d, a wszelkie wyra\u017cone opinie s\u0105 opiniami postaci i nie odzwierciedlaj\u0105 pogl\u0105d\u00f3w autora ani wydawcy.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u201eKto, twoim zdaniem, wci\u0105\u017c si\u0119 z tob\u0105 spotyka, maj\u0105c 45 lat?!\u201dM\u0119\u017cczyzna zatrzyma\u0142 si\u0119 o krok od niej, wpatruj\u0105c si\u0119 w ni\u0105, jakby szuka\u0142 tam utraconych lat. Ana poczu\u0142a, jak dr\u0119twiej\u0105 jej nogi, a ch\u0142\u00f3d na zewn\u0105trz blednie w por\u00f3wnaniu z \u017carem narastaj\u0105cym w policzkach. Nie s\u0142ysza\u0142a ju\u017c echa krzyk\u00f3w w domu ani wiatru \u0142opocz\u0105cego jej &#8230; <a title=\"\u201eKto, twoim zdaniem, wci\u0105\u017c si\u0119 z tob\u0105 spotyka, maj\u0105c 45 lat?!\u201d\" class=\"read-more\" href=\"https:\/\/dobrezrodla.com\/?p=9828\" aria-label=\"Read more about \u201eKto, twoim zdaniem, wci\u0105\u017c si\u0119 z tob\u0105 spotyka, maj\u0105c 45 lat?!\u201d\">Read more<\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"class_list":["post-9828","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-uncategorized"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/dobrezrodla.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/9828","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/dobrezrodla.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/dobrezrodla.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/dobrezrodla.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/dobrezrodla.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=9828"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/dobrezrodla.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/9828\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":9829,"href":"https:\/\/dobrezrodla.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/9828\/revisions\/9829"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/dobrezrodla.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=9828"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/dobrezrodla.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=9828"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/dobrezrodla.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=9828"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}