Przez sześć miesięcy pozwalałam narzeczonemu i jego rodzinie śmiać się ze mnie po arabsku.
Tej nocy, po powrocie do domu, wyjęłam z torebki maleńki dyktafon ukryty między chusteczkami. Podłączyłam go do laptopa i znów posłuchałam. Głos Tariqa brzmiał wyraźnie, kpiąco i pewnie. Za każdym razem, gdy nazywał mnie „habibti”, miałam ochotę się śmiać. Jego miłość nigdy nie była skierowana do mnie, ale do tego, co myślał, że może dostać. … Read more