Donald Tusk nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w sprawie kontrowersyjnej składki zdrowotnej dla przedsiębiorców. Choć prezydenckie weto zablokowało wcześniejszy projekt, premier zapowiada: „Spróbujemy jeszcze raz”. Obniżka składki wraca na stół – ale to tylko wierzchołek góry lodowej. W tle kryje się dramatyczny kryzys finansowy w Narodowym Funduszu Zdrowia i systemie ochrony zdrowia.
Od początku 2025 roku przedsiębiorcy płacą składkę wyliczaną tymczasowo na bazie 75% minimalnego wynagrodzenia. Plan zakładał, że to rozwiązanie zostanie utrwalone od 2026 roku – ale Andrzej Duda postawił sprawę na ostrzu noża i zawetował ustawę. Efekt? W przyszłym roku minimalna składka zdrowotna wzrośnie do ponad 432 zł miesięcznie, a dla niektórych firm będzie to gwóźdź do trumny.
Biznes alarmuje: kolejne zmiany, brak przewidywalności i rosnące obciążenia niszczą przedsiębiorczość. Szczególnie dotkliwy jest fakt, że składkę trzeba płacić nawet przy zerowym dochodzie. Dla małych firm i start-upów to potężny cios.
Tymczasem sytuacja w NFZ to już nie kryzys – to zbliżająca się katastrofa. Brakuje miliardów, a luka w budżecie Funduszu w 2026 roku może sięgnąć 23 miliardów złotych! System zdrowia dosłownie się sypie – ostrzegają eksperci. Bez natychmiastowych reform i gigantycznych dotacji z budżetu, szpitale mogą zacząć ograniczać świadczenia.
Senat przyjął właśnie pilną nowelizację ustawy o Funduszu Medycznym, która pozwoli przelać dodatkowe 3,6 mld zł w przyszłym roku. Ale to kropla w morzu potrzeb. W kolejnych latach przewidziano kolejne zastrzyki gotówki – aż do 7,7 mld zł rocznie.
Politycy obiecują „ulgę” dla przedsiębiorców, ale eksperci nie mają złudzeń: bez prawdziwej reformy, obciążenia i tak będą rosnąć – tylko w innej formie.