Resort finansów wstrzymał prace nad wartym miliardy złotych Społecznym Funduszem Klimatycznym – kluczowym elementem „Planu Społeczno-Klimatycznego” przewidzianego na lata 2026–2032.
SFK miał pomóc najuboższym – na razie wstrzymany
Fundusz, o wartości ok. 65 mld zł, miał wspierać m.in. osoby zagrożone ubóstwem energetycznym, finansować ekologiczne źródła ciepła oraz poprawiać transport publiczny w wykluczonych obszarach. Jedną czwartą tej kwoty Polska musi jednak wyłożyć z własnego budżetu.
Na tym etapie Ministerstwo Finansów – kierowane przez Andrzeja Domańskiego – powiedziało „stop”. Powód? Brak pieniędzy na wkład krajowy. To decyzja, która – według resortu funduszy – może opóźnić uruchomienie programu i skomplikować wdrażanie ETS2, czyli nowego systemu handlu emisjami, który od 2028 roku obejmie transport i budownictwo.
Sporne priorytety i napięcia w rządzie
Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej (MFiPR) liczyło na uruchomienie SFK już w 2026 roku, zgodnie z harmonogramem unijnym. W ich opinii fundusz ma kluczowe znaczenie, porównywalne z KPO, i powinien być traktowany jako jego naturalny następca.
Tymczasem resort finansów tłumaczy, że obecne warunki budżetowe nie pozwalają na żadne nowe wydatki. – ETS2 i tak się opóźnia, więc mamy czas – ocenia rozmówca z MF. Jednocześnie wskazuje, że porównywanie SFK do KPO to przesada.
Na linii Pełczyńska-Nałęcz – Domański iskrzy. W przyszłym tygodniu ma dojść do spotkania ministrów, na którym temat SFK będzie jednym z głównych punktów.
Wyścig z czasem
Polska musi przedłożyć Komisji Europejskiej pełny Plan Społeczno-Klimatyczny najpóźniej do października 2026 roku, co oznacza, że zatwierdzenie krajowe powinno nastąpić już wiosną 2026. To mało czasu, biorąc pod uwagę konieczność uzyskania zgody licznych gremiów, w tym Rady Dialogu Społecznego czy Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu.
– Jeśli MF nadal będzie grać na czas, skończymy jak PiS z KPO – przestrzega jeden z urzędników MFiPR. Przypomina, że blokada środków z KPO zakończyła się dopiero po zmianie rządów i kosztowała Polskę dwa lata opóźnienia.