Od 1 stycznia tysiące ofiar przemocy, wypadków czy oszustw zostaną bez wsparcia psychologów, prawników i rehabilitantów. Mimo że na koncie Funduszu Sprawiedliwości leżą setki milionów złotych, urzędnicy nie rozstrzygnęli konkursu i wstrzymali finansowanie. Powód? Paraliż decyzyjny i strach przed odpowiedzialnością karną.
Ofiary przestępstw zostają bez pomocy
Program, z którego korzystały ofiary gwałtów, przemocy domowej, wypadków czy oszustw, kończy się 31 grudnia. Kolejna edycja nie ruszy, bo Ministerstwo Sprawiedliwości nie zdążyło rozstrzygnąć konkursu. Dziesiątki organizacji zamykają lokale, zwalniają pracowników i nie wiedzą, co zrobić z ludźmi, którym codziennie pomagali.
– Od stycznia nikt nie będzie działał – usłyszała kierowniczka Niebieskiej Linii IPZ od wiceministra Sławomira Pałki.
Strach w ministerstwie, ludzie bez wsparcia
Urzędnicy boją się podpisywać dokumenty. Obawiają się, że spotka ich los kolegów z poprzednich lat, którym dziś prokuratura stawia zarzuty. Nawet najprostsze decyzje są sprawdzane wielokrotnie. To skutkuje opóźnieniami, które oznaczają realną tragedię dla tysięcy ofiar przestępstw w całym kraju.
– Nasze umowy wygasają. Nie mamy oszczędności, by działać dalej. Dla wielu z nas to będzie koniec działalności – mówi Maja Kuźmicz z Niebieskiej Linii.
Fundusz pełen pieniędzy, ale sparaliżowany
Na koncie Funduszu Sprawiedliwości leży ponad 400 mln zł. W 2024 roku wykorzystano jedynie część tej kwoty. Tymczasem ministerstwo tłumaczy się koniecznością rozliczania afer z czasów Ziobry. Konkurs rozpisano w lipcu 2025, ale do dziś nie rozstrzygnięto nawet etapu formalnego.
– To wielkie nieszczęście, że organizacje tak zasłużone mogą zostać bez finansowania – przyznaje wiceminister Pałka.
Dzieci, seniorzy, ofiary przemocy – wszyscy bez pomocy
Program obejmował szeroki zakres usług – od psychologów, przez prawników, po bony na leki i żywność. Z pomocy korzystało rocznie tysiące osób – w tym dzieci wykorzystane seksualnie, ofiary przemocy domowej czy seniorzy oszukani „na wnuczka”. Około 50 organizacji tworzyło sieć kilkuset lokalnych punktów pomocy.
Apel o ratunek
Organizacje alarmują: potrzebujemy rozwiązań awaryjnych. Apelują do parlamentarzystów o przyspieszenie prac komisji konkursowej i umożliwienie refundacji wydatków od stycznia.
– Fundusz miał pomagać pokrzywdzonym, a dziś to oni zostają bez niczego – mówi Kuźmicz. Chaos, rotacje kadrowe i brak kontaktu z ministerstwem doprowadziły do sytuacji, która może odbić się dramatycznie na życiu tysięcy ludzi.