Jacek Kurski znów w centrum politycznego trzęsienia ziemi. Tym razem nie chodzi o TVP, lecz o jego własne miejsce w strukturach PiS. Według najnowszych doniesień, część polityków partii zbiera podpisy, by… wyrzucić go z ugrupowania. Powód? Publiczna krytyka, ostra retoryka i coraz większe podziały, których – zdaniem wielu – jest dziś symbolem.
Kurski uderza, partia odpowiada
Były szef TVP uderzył w Mateusza Morawieckiego jak nigdy dotąd. Zarzucił mu zdradę wartości, flirt z politycznymi przeciwnikami i osłabianie elektoratu. Wystarczyło jedno ostre zdanie, by w partii wybuchł chaos. Ale to był dopiero początek.
Gdy europoseł Waldemar Buda zasygnalizował możliwość wykluczenia Kurskiego z PiS, ten odpowiedział bez ogródek: „Waldek, najpierw opłać składki, a potem bierz się za wyrzucanie”. I tak rozgorzał największy wewnętrzny spór od miesięcy.
Dwie Wigilie, dwa obozy
Tłem dramatu są też symboliczne gesty – dwie osobne wigilie, jedna u Kaczyńskiego, druga u Morawieckiego. Każda z innym przekazem, każda z innymi gośćmi. Takie obrazy mówią więcej niż tysiące słów. Kurski tylko dolał oliwy do ognia swoimi komentarzami, a fala ruszyła.
Ruszyła akcja: out z PiS
Grupa posłów, niezależnie od wewnętrznych frakcji, rozpoczęła zbieranie podpisów pod formalnym wnioskiem o usunięcie Kurskiego z partii. Ich zdaniem – jego działania niszczą wizerunek ugrupowania i burzą jedność. To nie tylko kara za „nielojalność”, ale sygnał: kto nie trzyma linii, wypada za burtę.
Czy Kurski naprawdę straci legitymację PiS? Procedury ruszyły, ale nikt nie zna końca tej gry. Jedno wiadomo na pewno – partia jest rozdarta i coraz trudniej to ukryć.