Michał Urbaniak nie żyje. Świat stracił legendę jazzu, miał 82 lata

Odszedł jeden z najwybitniejszych polskich artystów jazzowych. Michał Urbaniak – kompozytor, skrzypek, saksofonista, pionier i wizjoner. Miał 82 lata. O jego śmierci poinformowała żona, Dorota, podkreślając, że całe jego życie wypełnione było muzyką.

Urbaniak: ikona światowego jazzu i prekursor dźwięków przyszłości

Był pierwszym muzykiem, który zaprezentował światu pięciostrunowe skrzypce własnego projektu. Współpracował z gigantami sceny, takimi jak Herbie Hancock, Quincy Jones czy Billy Cobham. Występował w Carnegie Hall i Beacon Theatre. W 1992 roku został wyróżniony w pięciu kategoriach prestiżowego magazynu „Down Beat”, a w 2016 uhonorowany Złotym Fryderykiem za całokształt twórczości.

Od łódzkiego klubu po nowojorską scenę

Urodził się w Warszawie, dorastał w Łodzi. Jako dziecko zakochał się w jazzie, słysząc w radiu „Mack The Knife”. Zaczął od saksofonu, ale to skrzypce ukształtowały jego muzyczną drogę. Grał w zespole Zbigniewa Namysłowskiego, a potem Krzysztofa Komedy. W 1973 roku wyjechał do Nowego Jorku, gdzie nagrał płyty dla legendarnej Columbii i dołączył do światowej czołówki jazzmanów.

Urbanator, Fusion, UrbSymphony – jego projekty przecierały nowe szlaki

Łączył jazz z hip-hopem, elektroniką, muzyką klasyczną i ludową. Stworzył własny styl, przekraczał granice gatunków i otwierał jazz na nowe pokolenia. Był także autorem muzyki filmowej, m.in. do „Długu” i „Pożegnania Jesieni”, za które zdobył nagrody na festiwalu w Gdyni.

Ostatni akord

W ostatnich latach nie zwalniał tempa – koncertował, nagrywał, udzielał wywiadów. Wspominał, że kiedyś nie wierzono, że na jazz przyjdą tłumy. A potem wyłamywano drzwi do filharmonii. Tak działał jego talent – burzył schematy, poruszał ludzi, zostawiał po sobie muzykę, która zostaje na zawsze.

Leave a Comment