Utrata bliskiej osoby to zawsze tragedia, ale kiedy ludzie są młodzi i świeżo po ślubie, śmierć wydaje się jeszcze bardziej brutalna. Charline, Aurélien i Agnès dzielą się swoimi historiami ozdrowienia.
Streszczenie :
Charline: „Trochę mnie naciskali, żeby coś ruszyć”.
Aurélien: „Musieliśmy zamknąć się w bańce”.
Agnès: „Moje ciało znów zaczęło się ruszać, dzięki czemu poczułam, że żyję”.
Gilberte Duval: „Nasze stowarzyszenia słuchają osób dotkniętych żałobą”
We Francji, według danych FAVEC (Federacji Stowarzyszeń Małżonków i Rodziców Sierot), owdowiało nieco ponad 4 miliony osób, w tym ponad 3,3 miliona kobiet. Chociaż wdowieństwo często dotyka osoby starsze, dotyka ono również osoby młodsze w wyniku wypadku, choroby lub innego nieprzewidzianego zdarzenia. Dla ich małżonków w kwiecie wieku, z dziećmi lub bez, życie musi toczyć się dalej. Oto historie mężczyzn i kobiet dotkniętych wczesnym wdowactwem.
Charline: „Trochę mnie naciskali, żeby coś ruszyć”.
Mój partner zmarł nagle w nocy w 2019 roku na zawał serca. Był wysportowany, w doskonałym zdrowiu, nie pił ani nie palił. Miał 37 lat, a ja 36.
Kiedy zmarł, zwróciłam się o pomoc do wszystkich, których mogłam znaleźć, bo absolutnie nie chciałam się załamać. Moje dzieci, w wieku 3 i 7 lat, mnie potrzebowały. Skontaktowałam się z pediatrą, żeby dowiedzieć się, co robić: czy moje córki mogą zobaczyć się z ojcem? Czy mogą uczestniczyć w pogrzebie? Zareagowałam jak robot, w trybie przetrwania.
Tydzień po jego śmierci wróciłam do pracy jako kierownik ds. administracyjnych i finansowych w międzynarodowej firmie. Wywierałam na siebie ogromną presję: musiałam być silna, pracować, zarabiać pieniądze… Mój zespół był niesamowity, zabierali mnie na obiady, zachęcali do jedzenia. Trochę mnie motywowali, żebym dawała radę.
Byłam i nadal jestem bardzo wspierana przez teściów, którzy mieszkają w tej samej wsi, przez mojego ojca i brata. Początkowo na zmianę nocowali u nas, żebyśmy nie byli sami. Mój ojciec nadal od czasu do czasu tam nocuje. Odbiera córki ze szkoły, pomaga mi w zakupach i gotuje, kiedy wracam późno z pracy. Raz w tygodniu chodzę do teściów na posiłek. Spotykam się z przyjaciółmi…
Od początku chodzę do psychiatry. Mój stan jest w porządku, ale zwierzenie się komuś spoza sytuacji jest uspokajające i pomocne. Moje córki i ja również przeszłyśmy terapię EMDR (opartą na ruchach gałek ocznych, mającą na celu przezwyciężenie traumy związanej z przeszłymi wydarzeniami). Jestem z nimi bardzo blisko i to one mnie napędzają. Zawsze kontynuujemy aktywności, jeździmy na wakacje… Robimy, co w naszej mocy, aby poradzić sobie z tym bólem i iść naprzód, pomimo wzlotów i upadków.
Dołączyłam też do Favec. Tam poznałam inne owdowiałe osoby, starsze ode mnie. Widziałam, że robią postępy i powiedziałam sobie, że u mnie będzie lepiej. Czułam się wysłuchana i zrozumiana, i to mi pomogło .
Aurélien: „ Musieliśmy zamknąć się w bańce”.
„ Moja żona była w szóstym miesiącu ciąży i była monitorowana pod kątem powikłań. Doznała zatoru płucnego, ale lekarze w szpitalu w Mâcon popełnili błąd i wypisali ją ze szpitala. Zmarła 48 godzin później w domu. Mieliśmy już dwoje dzieci: czteroipółletnią Inès i 21-miesięcznego Sevana. Przez trzy lata prowadziłem postępowanie karne, a następnie moja teściowa prowadziła sprawę cywilną, aby pociągnąć lekarzy do odpowiedzialności”.
Po śmierci natychmiast zadzwoniłam do terapeuty, żeby dowiedzieć się, jak mam postępować z moimi dziećmi. Każde z nas ma swojego psychologa, żeby mieć czas na rozmowę.
Nie chciałam szukać pomocy. Potrzebowałam grupy wsparcia, żeby poprosić o radę i zobaczyć, jak radzą sobie dzieci innych owdowiałych rodziców… Ale stowarzyszenia były godzinę drogi stąd. Niełatwo utrzymać dwójkę dzieci i mieć pracę.
Aby pomóc moim dzieciom, postawiłem na cmentarzu skrzynkę pocztową, w której mogą zostawić rysunek dla swojej matki. Zrobiłem sobie tatuaż oka mojej żony na ramieniu. Czuję, że widzi, jak jej dzieci dorastają i że wciąż jest z nami.
Potem musieliśmy stworzyć wokół siebie bańkę, bo wszyscy byli smutni z naszego powodu, a my chłonęliśmy cały ich smutek. Dobrze jest być otoczonym ludźmi, ale nie za bardzo, żeby nie wpaść w pułapkę użalania się nad sobą. Musiałam też przypominać babci, że nie musi zajmować miejsca matki. Było o wiele lepiej, gdy wszystko się wyjaśniło. Byłam kierownikiem w markecie budowlanym, a potem zostałam złotą rączką w lokalnym gimnazjum, żeby mieć bardziej elastyczne godziny pracy. Potem znalazłam partnerkę. Chciałam, żeby moje dzieci miały w życiu kobiecą obecność, matczyną postać. Sprzedałam dom i przeprowadziłam się do Chambéry. To pozwoliło nam zostawić to wszystko za sobą, przestać być z tego znaną. Zostałam z tą partnerką przez trzy lata. Teraz jestem sama z dziećmi. Otworzyłam sklep ze zdrową żywnością i mam elastyczne godziny pracy, żeby się nimi opiekować. Widujemy się z rodziną w święta, a oni mogą przyjść, kiedy chcą. To, co pomogło mi odbudować życie, to moja silna wola. Dzisiaj pomagam innym dzięki swojemu doświadczeniu i grupie na Facebooku „Młoda Wdowa i Wdowiec” , którą stworzyłam .
Agnès: „ Moje ciało znów zaczęło się ruszać, dzięki czemu poczułam, że żyję”.
„ Po ponad dwóch latach walki z guzem mózgu, mój mąż zmarł w 2016 roku. Miał 47 lat, ja 39. Zaakceptowałam myśl, że umrze, ale kiedy odszedł, nie miałam już jego ciała, jego obecności… Moi bliscy mnie wspierali, ale to nie wystarczyło. Trudno mi było zaakceptować ich miłość; odzwierciedlała to, co straciłam, więc trzymałam ich na dystans.
Mój mąż i ja pragnęliśmy dziecka, ale nie mogliśmy go mieć. Gdybym była matką, miałabym powód, żeby walczyć, ale potem zastanawiałam się, jaki jest sens życia, mimo że okropnie jest mówić o tym moim bliskim. Jednocześnie brak dzieci pozwolił mi skupić się na sobie w tym procesie żałoby, odbudować się od podstaw”.
Kiedy mój mąż zachorował, skonsultowałam się z psychiatrą i kontynuowałam terapię po jego śmierci. Następnie rozpoczęłam psychoterapię u psychologa. Starałam się poprawić swoje samopoczucie, uczestnicząc w warsztatach rozwoju osobistego, arteterapii i ucząc się gry na gitarze. Wraz ze śmiercią męża część mojej duszy i ciała zamarła, uśpiła. Spróbowałam biodanzy, formy tańca o terapeutycznych właściwościach. Moje ciało znów zaczęło się poruszać, co pomogło mi poczuć, że żyję. To było jak ponowne rozpalenie drzemiącego we mnie ognia.
Mam szczęście, bo ludzie, których odrzuciłam, nadal mnie kochają. Nie zapomnieli o moim mężu i wciąż mogę z nimi o nim rozmawiać.
Potem poznałam Corine, matkę, która straciła dziecko w młodym wieku. Zasugerowała, żebyśmy wspólnie napisały książkę na ten temat: „Mój dziennik żałoby”. Przez dwa lata zapisywałyśmy to, co nam pomogło. Wyjaśniałyśmy koncepcje, których doświadczyłyśmy i które przepracowałyśmy, aby się nimi podzielić. Ten proces pisania działał terapeutycznie. Ten dziennik zachęcił nas do odwagi, by otworzyć serca. Pomaga nam odnaleźć się w tym procesie, znaleźć narzędzia, pocieszające frazy, strony z ćwiczeniami… Przez ostatnie cztery lata rzuciłam pracę nauczycielki w szkole podstawowej i kształcę się w arteterapii. Wspieram osoby pogrążone w żałobie w stowarzyszeniu „Vivre son deuil” (Przeżyć żałobę) w Montpellier. Dzięki historii każdej osoby uświadamiam sobie, że najmniejsza siła życiowa, nawet najmniejsza, może się rozpalić na nowo. W chaosie wciąż tli się w nas światło, które tylko czeka, by zabłysnąć.
Gilberte Duval, wiceprezes Favec i prezes stowarzyszenia Alpes de Haute Provence
Jestem wiceprezesem La Favec i prezesem stowarzyszenia Alpes de Haute-Provence. La Favec (Federacja Stowarzyszeń Małżonków i Rodziców Sierot po Ocaleniu) to organizacja non-profit uznana za organizację pożytku publicznego. Mamy ponad 8000 członków w całej Francji i 70 punktów spotkań w całym kraju. Wszystkie nasze stowarzyszenia witają i słuchają osób dotkniętych żałobą. Więź powstaje, ponieważ doświadczyli tego samego. Zapobiega to izolacji i pomaga ludziom odzyskać pewność siebie, ponieważ życie jest jeszcze przed tymi, którzy pozostali. Organizujemy posiłki, wyjścia do kina i zajęcia, aby zachęcić do tej wymiany, która przynosi odrobinę radości. To proces długotrwały. Dzieci również są mile widziane. W razie potrzeby zapewniamy również wsparcie administracyjne osobom pogrążonym w żałobie .