Rozłam w Polsce 2050. Hołownia o sytuacji w rządzie
Decyzję o wyjściu z klubu Polski 2050 podjęło 16 posłów i czterech senatorów. Między innymi minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, Aleksandra Leo i Ryszard Petru. To oni stworzą nowe ugrupowanie – Centrum. Wcześniej Polskę 2050 opuściła Żaneta Cwalina-Śliwowska, a w środę z partią rozstał się jej współzałożyciel Michał Kobosko.
- Jeżeli dzisiaj ma dojść do pewnych przetasowań, jest to – jak rozumiem – kwestią rozmowy przewodniczącej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz i przewodniczącej nowego koła [Pauliny Hennig-Kloski] z premierem Donaldem Tuskiem – powiedział Szymon Hołownia. – Przypominam, że dzisiaj większość rządowa wynosi nadal 13 [mandatów], przy uwzględnieniu nieobecności – średnio 16. Tak więc tych (co najmniej) 15 parlamentarzystów, którzy obecnie stanowią klub Polski 2050 jest (i będzie) nieodłącznym elementem koalicji rządowej, stabilizującym zachodzące w Polsce zmiany – dodał były marszałek Sejmu.
“Moje serce jest rozdarte”
Hołownia podkreślił, że rozpad partii jest dla niego, jej założyciela, trudnym doświadczeniem. – To, co dzisiaj się wydarzyło boli mnie, rozdziera moje serce. Zawsze byłem patriotą Polski 2050. Nie jest tajemnicą, że w wyborach wewnętrznych, w pierwszej turze, głosowałem za Pauliną Hennig-Kloską, w drugiej zaś za Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz. Wierzyłem ich słowom, że chcą zmiany przywództwa – przekonywał.
- Pamiętam, jakie walki toczyłem, również z koalicjantami – o to, by znalazło się miejsce na listach wyborczych dla Piotra Masłowskiego, Ewy Szymanowskiej, Aleksandry Leo i dla innych, którzy dzisiaj mówią: “Dziękujemy, odchodzimy”. A właściwie tego nie mówią, bo nikt ze mną o tym nie rozmawiał – kontynuował Szymon Hołownia.
“Nienawiść przyczyną rozłamu”
Polityk nie krył żalu do posłów, którzy opuścili klub Polski 2050. – Grupa rozłamowców, która opuściła dziś Polskę 2050 pod wodzą Pauliny Hennig-Kloski, nie odchodzi z tego powodu, że ma inne pomysły na politykę, inny program czy wizję dowożenia spraw wyborcom. Powód ich odejścia jest jeden – nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Mówię o tym wprost i jasno, aby państwo nie byli manipulowani opowieściami o wartościach czy statucie – podkreślił Hołownia.
Były marszałek Sejmu podkreślił, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz została wybrana przewodniczącą w demokratycznych wyborach. – W przypadku niektórych występowały cechy klinicznej nienawiści do przewodniczącej, u innych cechy głębokiej niechęci. Na nienawiści i niechęci nigdy i nigdzie nikt jeszcze nie zbudował – dodał.
Hołownia o kolejnych wyborach: rozłamowców czeka rola wypełniacza na listach KO
Hołownia nadmienił, że rozłamowcy, którzy wychodzą z klubu pod wodzą Pauliny Hennig-Kloski, “z automatu tracą miejsca w Polsce 2050”. – Przestają być członkami partii. Idą w przestrzeń, w której będą klubem parlamentarnym, nie mając partii ani żadnego organicznego podłoża. Będą zawieszeni na parlamentarnej aktywności. To im wystarczy do negocjacji z premierem czy do rozgrywania politycznych gierek, ale to z całą pewnością nie wystarczy, by w wyborach w 2027 roku być czymś więcej niż “wypełniaczem” list Koalicji Obywatelskiej – powiedział Szymon Hołownia.
W Polsce 2050 od początku roku narastały napięcia, związane z wyborami przewodniczącego partii. Niektórzy z polityków krytykowali również uchwałę zakazującą w najbliższym czasie wprowadzania zmian we władzach ugrupowania oraz klubu parlamentarnego.