Szturm na amerykański konsulat, nagle padły strzały. Jest wiele ofiar, sytuacja jest ciężka

W niedzielę rano setki demonstrantów wtargnęło na teren konsulatu USA w pakistańskim porcie Karaczi. Tłum tłukł szyby i próbował sforsować wejście. Interweniowała policja i siły paramilitarne. Do starć doszło zaledwie kilka godzin po potwierdzeniu śmierci ajatollaha Alego Chameneia, zabitego w amerykańsko-izraelskim ataku. Prezydent Donald Trump osobiście ogłosił śmierć irańskiego przywódcy.

Ofiary śmiertelne w starciach pod konsulatem: co najmniej jeden demonstrant zginął, według służb ratunkowych Edhi nawet sześć osób
Prezydent Donald Trump potwierdził śmierć lidera Iranu i ostrzegł Teheran przed odwetem, grożąc „siłą, jakiej świat nie widział”


Szturm nastąpił bezpośrednio po zabiciu ajatollaha Alego Chameneia w operacji USA i Izraela
Szturm na amerykański konsulat. Niepokojące doniesienia obiegły świat
Setki osób, głównie zwolenników proirańskich ugrupowań, zebrało się przed konsulatem USA w Karaczi. Demonstranci wspięli się na bramę, wdarli na podjazd i zaczęli demolować budynek. Na nagraniach widać tłuczone szyby i próby podpalenia.

Policja pod dowództwem Mohammeda Jawada oraz siły paramilitarne natychmiast ruszyły do akcji. Użyto pałek i gazu łzawiącego, lecz to nie wszystko – pakistańscy funkcjonariusze otworzyli ogień w stronę demonstrantów. W zamieszkach doszło do bezpośrednich starć. Według lokalnej policji zginął co najmniej jeden demonstrant, a kilku odniosło obrażenia.

Służby ratunkowe Edhi oraz doniesienia Al Jazeera mówią o co najmniej sześciu ofiarach śmiertelnych w całym zajściu. To pokazuje, jak szybko emocje po śmierci Chameneia przerodziły się w przemoc na ulicach Pakistanu.

Pakistańscy funkcjonariusze otworzyli ogień w stronę demonstrantów, którzy szturmowali konsulat Stanów Zjednoczonych w Karaczi. pic.twitter.com/vVpJR6NFLd

— Artur Micek (@Artur_Micek) March 1, 2026
Śmierć Chameneia jako katalizator kryzysu
Wszystko rozpoczęło się od wspólnego uderzenia amerykańsko-izraelskiego na Teheran. W sobotę ajatollah Ali Chamenei zginął razem z kilkoma wysokimi dowódcami irańskimi. Prezydent Donald Trump ogłosił to osobiście na Truth Social.

Trump nazwał Chameneiego „jedną z najbardziej złych osób w historii” i stwierdził, że jego śmierć daje Irańczykom szansę na przejęcie władzy. Operacja miała zapobiec zagrożeniom nuklearnym i rakietowym ze strony Teheranu.

Efekt był jednak odwrotny. Iran potwierdził śmierć przywódcy i natychmiast zapowiedział zemstę. Kilka godzin później rakiety irańskie poleciały w kierunku Izraela i amerykańskich baz w krajach Zatoki.

Trump grozi, a region płonie
Prezydent Donald Trump zareagował błyskawicznie. Na swojej platformie napisał wprost:

  • Iran właśnie oświadczył, że zamierza uderzyć bardzo mocno. Lepiej, żeby tego nie robili, bo jeśli to zrobią, uderzymy w nich z siłą jakiej nigdy wcześniej nie widziano.

Mimo ostrzeżeń irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej przeprowadził ataki odwetowe. Jednocześnie w Pakistanie wybuchły antyamerykańskie protesty. Szturm na konsulat w Karaczi to kolejny dowód, że konflikt nie ogranicza się do Iranu.

W podobnym tonie przebiegają wydarzenia w Iraku, gdzie demonstranci próbowali szturmować ambasadę USA w Bagdadzie. Decyzje Waszyngtonu mają natychmiastowe reperkusje daleko poza granicami Iranu.

Sytuacja wymyka się spod kontroli administracji Trumpa
Działania prezydenta Donalda Trumpa miały przynieść przełom i osłabić irański reżim. Zamiast tego obserwujemy lawinową eskalację. Rakietowe uderzenia Iranu, zamieszki z ofiarami w Pakistanie i próby ataków na placówki dyplomatyczne pokazują, jak szybko sytuacja wymyka się spod kontroli.

Pakistan, tradycyjny partner USA w regionie, stał się areną gwałtownych antyamerykańskich demonstracji. Policja musiała bronić konsulatu siłą, a ofiary śmiertelne wśród cywilów tylko podsycają napięcia.

Administracja Trumpa stoi przed wyzwaniem powstrzymania rozprzestrzeniania się kryzysu. Twarda retoryka i kolejne groźby nie powstrzymały ani irańskiego odwetu, ani fali protestów w sąsiednich krajach. Czas pokaże, czy Waszyngton zdoła opanować chaos, który rozlał się po całym Bliskim Wschodzie.

Leave a Comment