Radosław Sikorski nie owijał w bawełnę – podczas wystąpienia w Londynie zasugerował, że zakończenie wojny w Ukrainie to nie kwestia miesięcy negocjacji, lecz… jednej decyzji. „Wystarczyłby jeden telefon Putina do generała Gierasimowa” – ocenił minister spraw zagranicznych.
Szef MSZ i wicepremier dodał, że szanse na taki ruch rosną, gdy rosyjska gospodarka zaczyna się krztusić. Zachodnie sankcje, embargo na ropę, gaz i technologię mogą być – jego zdaniem – kluczem do złamania rosyjskiego impasu. „Putin tego nie wygra, Ukraina już od dekady go powstrzymuje” – podkreślił.
Sikorski odniósł się też do zagrożenia ze strony dronów naruszających przestrzeń NATO. Jego zdaniem Europa musi szybko inwestować w systemy obrony dronowej – zarówno elektroniczne, jak i kinetyczne – szczególnie na wschodnich granicach.
Poruszył też temat Bliskiego Wschodu i udziału Polski w misjach pokojowych, m.in. w Libanie, wskazując, że Warszawa pomaga przez Unię Europejską oraz działania MSZ. Na pytanie, czemu nie było Polski na szczycie pokojowym w Egipcie, odpowiedział dyplomatycznie: „To pytanie do prezydenta Karola Nawrockiego”.