Zabierał ją do Paryża tylko po to, żeby zanieść jej torby
Słowa plątały mu się na języku. Wymowa była błędna. Zdania wychodziły niedokończone. Kierownik lekko uniósł brew. Sprzedawczyni za nim ukryła uśmiech. Victor poczuł, jak pieką go policzki. Nie był do tego przyzwyczajony. W jego świecie ludzie się z niego nie śmiali. W jego świecie ludzie mówili „tak, proszę pana”. „Peut-être… eee… krawaty… wyłącznie…” – spróbował … Read more