Byliśmy w połowie drogi na szczyt góry, gdy bez ostrzeżenia mój syn i synowa zepchnęli nas z krawędzi.
Leżałam tam, leżąc wśród skał, słuchając ciszy pochłaniającej wszystko. Ból był tak głęboki, że nie wiedziałam, czy oddycham. Tylko moje uparte serce biło gdzieś głęboko w mojej piersi, znak, że jeszcze nie umarłam. „Mihai… jesteś tu?” wyszeptałam ledwo słyszalnie. „Jestem… ale nie mogę się ruszyć” – odpowiedział łamiącym się głosem. „Musimy znaleźć wyjście”. Z trudem … Read more