To MOJE MIESZKANIE! — krzyknęła głośno Nastazja, uderzając dłonią w stół.
Ion westchnął, wzruszając ramionami jak dziecko przyłapane z ręką w słoiku dżemu. — Nie chodzi o to, „czyje jest co” — mruknął. — Chodzi o zasady. Jestem panem domu. Nastazja powoli odwróciła się do niego z zimnym spojrzeniem. — Panem domu? Od kiedy? Kiedy wstawiłeś żarówkę albo zapłaciłeś rachunek? Albo kiedy po każdej kłótni pobiegłeś … Read more