— Niech diabli wezmą twoją matkę!
Sandu nie czekał na odpowiedź. Wyjął kartę z portfela i podał ją kelnerowi, nie mrugając okiem. — Dolicz to wszystko do mojego rachunku. Karina z szeroko otwartymi ustami. — Nie… Nie mogę tego przyjąć… — Możesz — powiedział cicho. — Nie czas na upór. Kelner natychmiast odszedł, jakby nie był już tą samą osobą. Oczy … Read more