Węgierskie media grzmią: Viktor Orbán ma w piątek polecieć do Moskwy na spotkanie z Władimirem Putinem. Rząd w Budapeszcie nabiera wody w usta i nie potwierdza wizyty, co tylko podsyca atmosferę tajemnicy.
Tak samo było przy poprzednim spotkaniu Orbána z Putinem w lipcu – wtedy również oficjalne potwierdzenie pojawiło się dopiero, gdy premier Węgier był już w Rosji.
Co kryje się za kolejną wizytą? Wszystko wskazuje na to, że gra toczy się o coś więcej niż kurtuazyjne uściski dłoni. W tle trwają negocjacje między USA, Ukrainą i Rosją nad zakończeniem wojny.
Choć Węgry poparły kontrowersyjny, 28-punktowy plan pokojowy zaproponowany przez Stany Zjednoczone, Ukraina i większość europejskich państw odrzuciły go jako zbyt prorosyjski.
Orbán, niezmiennie balansujący między Zachodem a Kremlem, próbuje odgrywać rolę mediatora. Wcześniej wspierał pomysł historycznego szczytu Trump-Putin w Budapeszcie – do którego jednak nie doszło. Teraz ponownie pojawia się na pierwszej linii geopolitycznego frontu.
Czy wizyta w Moskwie oznacza nowy rozdział w międzynarodowych negocjacjach? Czy Orbán przygotowuje grunt pod wielką polityczną zagrywkę? Odpowiedzi mogą paść już w najbliższych godzinach…