Premier Donald Tusk nie kryje zaniepokojenia ostatnimi wydarzeniami na arenie międzynarodowej. W piątek zamieścił w mediach społecznościowych wymowny wpis, w którym podsumował najnowszy rozwój sytuacji słowami: „Fatalna kombinacja”. Zdaniem szefa polskiego rządu, splot trzech wydarzeń może zwiastować bardzo trudny czas dla Ukrainy i całego regionu.
Na liście Tuska znalazła się kontrowersyjna wizyta Viktora Orbána w Moskwie, gdzie premier Węgier spotkał się z Władimirem Putinem, by rozmawiać m.in. o dostawach rosyjskich surowców. Tymczasem Karol Nawrocki, prezydent Polski, szykuje się do wizyty na Węgrzech, gdzie spotka się z tym samym Orbanem – zaledwie kilka dni po jego rozmowach z Kremlem.
Do tego dochodzi zamieszanie wokół tzw. „planu Witkoffa” – amerykańskiej propozycji zakończenia wojny w Ukrainie. Dokument zawierał skrajnie kontrowersyjne zapisy: oddanie Donbasu Rosji, zakaz przystąpienia Ukrainy do NATO i redukcję jej armii. Premier Tusk ujawnił, że po szczycie w Genewie plan został nieco złagodzony i usunięto z niego zapis o „europejskich myśliwcach stacjonujących w Polsce”, ale jego rdzeń nadal budzi ogromne wątpliwości.
Czwartym elementem „fatalnej kombinacji” jest polityczny kryzys w Kijowie. W piątek Andrij Jermak, szef kancelarii prezydenta Zełenskiego, złożył rezygnację po tym, jak służby antykorupcyjne przeprowadziły przeszukanie jego mieszkania. Śledztwo NABU w sprawie afery „Midas” coraz mocniej uderza w otoczenie Zełenskiego, a cały kraj pogrąża się w kryzysie zaufania.
Z jednej strony – naciski Zachodu na szybkie zakończenie wojny. Z drugiej – Orban flirtujący z Putinem i chaos w ukraińskich strukturach władzy. Czy Ukraina zostanie sama, a Europa popełni strategiczny błąd? Donald Tusk nie ma wątpliwości: układanka, którą widzimy, może przynieść dramatyczne skutki.