„Między marchewkami w Biedronce”. Politycy PiS łapią się za głowy, widząc, co wyprawia Andrzej Duda

Andrzej Duda – niegdyś prezydent Rzeczypospolitej, dziś… sprzedawca książek? Tak przynajmniej wygląda to oczami jego dawnych partyjnych towarzyszy. Jego autobiografia „To ja” trafiła ostatnio do sieci sklepów Biedronka, co wywołało falę zażenowania w samym obozie Prawa i Sprawiedliwości.

— Kupił pan książkę Andrzeja Dudy? — zapytał dziennikarz jednego z czołowych polityków PiS.

— Nie — padła szybka, sucha odpowiedź.

Kiedy rozmówca usłyszał, że publikacja pojawiła się „między marchewkami” w Biedronce, wybuchł śmiechem. Jednak za tą reakcją kryje się znacznie więcej niż tylko rozbawienie – wielu w PiS otwarcie przyznaje, że nie poznaje byłego prezydenta. Dla niektórych jego desperacka promocja książki to symbol ostatecznego upadku.

W środowisku prawicy rośnie konsternacja. — Dziwię się, jak można upaść tak nisko — komentuje inny z działaczy, prosząc o anonimowość. Duda, który jeszcze niedawno był twarzą państwa, dziś jawi się jako polityk desperacko walczący o rozgłos, występujący w miejscach i sytuacjach, które jeszcze kilka lat temu byłyby dla niego nie do pomyślenia.

Czy to już finał politycznej drogi byłego prezydenta, czy zaledwie nowy – i zaskakujący – etap medialnego istnienia? Jedno jest pewne: „To ja” to książka, o której mówi się głośno. Ale niekoniecznie dobrze.

Leave a Comment