Amerykańska demokracja znalazła się w jednym z najtrudniejszych momentów swojej historii – tak wynika z najnowszego badania przeprowadzonego przez Public Agenda i SNF Agora Institute. Społeczne napięcia, które narastały przez lata, dziś osiągają apogeum – i nie chodzi już tylko o konflikt między Demokratami a Republikanami. Coraz głębsze pęknięcia zaczynają być widoczne wewnątrz samych partii, zwłaszcza Partii Republikańskiej.
W badaniu przeprowadzonym na grupie 4,5 tysiąca respondentów z całych Stanów Zjednoczonych aż 84% uczestników zadeklarowało, że amerykańska demokracja jest albo w kryzysie, albo stoi w obliczu poważnych wyzwań. Tylko 11% uznało, że funkcjonuje dobrze. Te dane nie tylko niepokoją, ale pokazują skalę nieufności, rozczarowania i zmęczenia, które towarzyszą dziś amerykańskiemu społeczeństwu.
Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że nawet w łonie Partii Republikańskiej doszło do wyraźnych podziałów. Ugrupowanie, które jeszcze niedawno uchodziło za monolit, dziś dzieli się na trzy nieformalne frakcje – różniące się podejściem do Donalda Trumpa, kierunkiem ideologicznym, a nawet samą definicją konserwatyzmu.
Te rozłamy pogłębiają chaos na scenie politycznej i osłabiają zdolność partii do skutecznego działania. Wszystko to dzieje się w przededniu kolejnych wyborów prezydenckich, które – jak twierdzą eksperci – mogą być jednymi z najbardziej napiętych w historii USA.