Agencja Reuters odsłoniła szczegóły krótkiej, ale niezwykle napiętej rozmowy telefonicznej między Donaldem Trumpem a Nicolasem Maduro. Według źródeł, amerykański prezydent dał wenezuelskiemu przywódcy dokładnie siedem dni na ucieczkę z kraju – bez amnestii i bez gwarancji bezpieczeństwa dla jego otoczenia. Gdy termin minął, Trump natychmiast ogłosił zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Wenezuelą.
Do rozmowy miało dojść 21 listopada. Maduro miał próbować negocjować warunki odejścia: domagał się zniesienia sankcji, immunitetu dla siebie i swoich współpracowników oraz zamknięcia spraw prowadzonych przeciw niemu w Międzynarodowym Trybunale Karnym. Zaproponował również, by władzę tymczasowo przejęła jego zastępczyni Delcy Rodriguez.
Trump jednak miał odrzucić większość żądań. Według wcześniejszych informacji „Wall Street Journal”, miał także zasugerować możliwość użycia siły, jeśli Maduro nie odda władzy dobrowolnie.
Wszystko to dzieje się w momencie, gdy USA coraz mocniej dociskają reżim w Caracas. Maduro jest oskarżany przez amerykańskich prokuratorów o udział w narkobiznesie, a Trump zapowiedział ostatnio ofensywę przeciwko kartelom, w tym operacje lądowe. Rzeczniczka Białego Domu potwierdziła również, że administracja nie wyklucza żadnego scenariusza, a w poniedziałek w Białym Domu odbyć ma się narada poświęcona Wenezueli.