Stany Zjednoczone opublikowały nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego, która sygnalizuje radykalne odejście od dotychczasowej polityki zagranicznej. Dokument, który według Donalda Trumpa ma być wyrazem „elastycznego realizmu”, wstrząsnął europejskimi sojusznikami.
W strategii brakuje jednoznacznego wskazania Rosji jako wroga – zamiast tego Moskwa pojawia się jako potencjalny partner gospodarczy. NATO? Już nie jako fundament bezpieczeństwa, ale przeszkoda w nowym porządku. Europa? Traktowana z dystansem, wręcz jako hamulec rozwoju, a nie partner.
Zdaniem komentatorów, USA chcą budować relacje z wybranymi rządami – szczególnie tymi, które reprezentują „partie patriotyczne”. Strategia wręcz promuje eurosceptycyzm, sugerując, że jedność Unii Europejskiej powinna zostać osłabiona na rzecz bilateralnych układów z Waszyngtonem.
Eksperci ostrzegają: to nie tylko zmiana retoryki, ale geopolityczny wstrząs. Ameryka wycofuje się z roli globalnego „strażnika porządku” i zamiast wspólnych działań – stawia na interesy narodowe. „Dni, kiedy USA trzymały świat na barkach jak Atlas – skończyły się” – czytamy w dokumencie.
Dla Europy to niebezpieczny sygnał. Trump wyraźnie wskazuje: albo Bruksela, albo Waszyngton. Nowa strategia stawia kontynent przed brutalnym wyborem i może na nowo zdefiniować układ sił na świecie.