Zaledwie rozpoczął się proces Grzegorza Brauna przed warszawskim sądem, a już doszło do ostrego zwrotu akcji. Lider Konfederacji Korony Polskiej rozpoczął rozprawę od słów: „Szczęść Boże, wnoszę o wyłączenie sędziego”, co wywołało niemałe poruszenie na sali pełnej obserwatorów i dziennikarzy.
Braun zakwestionował bezstronność sędziego Marcina Brzostko, argumentując, że został on mianowany po 2017 roku i jest tzw. “neo-sędzią”. Polityk zasugerował, że w przyszłości może to skutkować podważeniem legalności wyroku. Dodatkowo zarzucił sądowi brak uwzględnienia jego obowiązków jako europosła przy ustalaniu terminu rozprawy.
Oskarżyciele uznali wnioski Brauna za próbę przeciągania procesu i autopromocji. Prokurator Artur Wańdoch określił jego działania jako „absurdalne”, podkreślając, że śledztwo było przeprowadzone rzetelnie. Jeden z pełnomocników pokrzywdzonych, mec. Krzysztof Stępiński, nie krył ironii: – Nagle Braun sięga po orzecznictwo europejskie? Bo czuje, że „zapachniało wyrokiem”.
Proces dotyczy m.in. incydentu z gaszeniem świec chanukowych w Sejmie przy użyciu gaśnicy, ale akt oskarżenia obejmuje także sześć innych czynów – od zniszczenia choinki w sądzie, przez znieważenie dyrektora instytutu medycznego, po wtargnięcie do Niemieckiego Instytutu Historycznego.
Grzegorz Braun nie przyznaje się do winy. Obrona zapowiedziała przesłuchanie ponad 60 świadków i twierdzi, że działania posła miały charakter interwencji poselskiej.