Choć w telewizji zawsze emanuje ciepłem i profesjonalizmem, prywatnie Katarzyna Dowbor właśnie przeżywa jedną z najtrudniejszych chwil. Dziennikarka podzieliła się poruszającą informacją, która poruszyła serca internautów – tuż przed świętami odeszła jej ukochana suczka Lulu.
Nie była to zwykła psina. Lulu przez lata była cieniem swojej pani, symbolem drugiej szansy, jaką dała jej rodzina Dowbor. Trafiła do nich po niemal ośmiu latach w schronisku, naznaczona traumą i lękiem, ale dzięki czułości córki dziennikarki otworzyła się na ludzi, dom i miłość.
Dowbor nie kryła emocji w pożegnalnym wpisie. Opisała Lulu jako „perłę” – suczkę, która przeszła piekło, ale swoje ostatnie lata mogła spędzić otoczona troską, na własnej kanapie, wśród kochających ludzi i zwierzaków. „Pusta smycz w przedpokoju to czasem najgłośniejszy dźwięk” – przyznała, wzruszając swoich fanów do łez.
Choinka stanie jak co roku, ale dom, który tak długo tętnił szczekaniem Lulu, teraz pogrążony jest w ciszy. Dowbor po raz kolejny udowadnia, że za telewizyjnym uśmiechem kryje się kobieta z sercem na dłoni.