Koszalin obudził się w piątek do scen niczym z thrillera. 35-letnia kobieta z przerażeniem zgłosiła, że znany jej mężczyzna chwycił jej 10-miesięcznego synka i zniknął w czarnym BMW. W mieście natychmiast ogłoszono alarm – rozpoczęła się obława na miarę filmu sensacyjnego.
Dziecko udało się odnaleźć w rejonie Kołobrzegu. Na szczęście – całe i zdrowe. Towarzyszył mu 38-letni Krystian F., który od razu trafił do policyjnego aresztu. Sprawa jednak daleka jest od prostych odpowiedzi.
Mężczyzna twierdzi, że to jego dziecko i że… chciał tylko spędzić z nim trochę czasu. Problem w tym, że nie widnieje w aktach jako ojciec. Prokuratura nie mówi o porwaniu wprost, ale lista zarzutów wobec niego robi wrażenie: nękanie, groźby, naruszenie nietykalności i jazda mimo sądowego zakazu.
Teraz śledczy próbują rozwikłać, czy był to dramat rodzinny, który wymknął się spod kontroli, czy jednak coś znacznie bardziej niepokojącego. Jedno jest pewne – dziecko znalazło się w samym środku skomplikowanego konfliktu dorosłych.