Decyzja o przeniesieniu historycznego Okrągłego Stołu z Pałacu Prezydenckiego do muzeum wzbudziła silne reakcje środowisk opozycyjnych i dawnych uczestników przełomowych wydarzeń z 1989 roku. Padają oskarżenia o „symboliczną przemoc” i „fałszowanie historii”. Słowa krytyki kierowane są bezpośrednio pod adresem prezydenta – zdaniem niektórych „ukradł” coś więcej niż tylko mebel.
„To nie stół. To pamięć. A ją właśnie wyniesiono”
Jakub Wygnański, uczestnik obrad Okrągłego Stołu, nazwał decyzję prezydenta brutalnym gestem. – „To rodzaj przemocy symbolicznej. To, co zrobił pan prezydent, nie podoba mi się. Trochę ukradł nam święta” – mówił w emocjonalnej rozmowie, podkreślając, że takie działania dzielą, zamiast łączyć.
Z kolei Zbigniew Janas nie krył złości: – „Wszystko wygarnęli, do jakiegoś worka wrzucili i wywieźli. Fałszowanie historii to była cecha komunistów. A dziś mamy powtórkę tego samego” – ocenił ostro.
Czy historia stała się zakładnikiem polityki?
Choć Wygnański przyznał, że Okrągły Stół mógłby znaleźć inne godne miejsce, zaznaczył, że sam sposób i moment przeniesienia to zły sygnał. – „Jak zaczniemy sobie wzajemnie wyganiać symbole tylko dlatego, że mamy chwilową przewagę, to przestaniemy budować wspólnotę” – przestrzegł.