Protest rolników w KPRM. Tusk: rozumiem emocje
Rolnicy sprzeciwiają się zapisom umowy z Mercosurem, argumentując, że doprowadzi ona do nieuczciwej konkurencji i osłabi pozycję polskiego rolnictwa. Część protestujących weszła do siedziby szefa rządu. Zapowiedzieli, że nie wyjdą do momentu, aż szef rządu nie spotka się z nimi.
Premier Donald Tusk, pytany o demonstrację podczas piątkowej konferencji prasowej w KPRM, podkreślił, że rozumie obawy rolników. – Szczerze mówiąc, spodziewałem się znacznie większej manifestacji. Kilku działaczy PiS usiłuje z tej demonstracji zrobić antyrządowy ruch, ale bardzo trudno uwierzyć w to, że ktoś demonstruje w sprawie Mercosuru przeciwko rządowi, który ma identyczne zdanie jak protestujący. To jest coś bardzo przedziwnego – mówił Tusk.
Premier obwinia PiS
Szef rządu przypomniał, że Polska na forum Unii Europejskiej konsekwentnie opowiadała się przeciwko umowie i głosowała przeciw jej przyjęciu. Jego zdaniem największą odpowiedzialność za doprowadzenie do finalizacji porozumienia ponoszą politycy PiS. Jak podkreślił, to za rządów poprzedników zapadły w tej sprawie kluczowe decyzje, natomiast obecnemu rządowi udało się wprowadzić klauzulę zabezpieczającą, dzięki której interesy rolników są w dużej mierze chronione – uważa premier.
Szef rządu odnosząc się do protestu odbywającego się w samej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, zaznaczył, że podziela emocje rolników, ale nie rozumie, dlaczego to właśnie kancelaria premiera stała się miejscem protestu. Jego zdaniem nie ma w tym wewnętrznej logiki.
Zgodę na podpisanie umowy z Mercosurem poparła większość krajów Unii Europejskiej. Przeciwko głosowały Polska, Francja, Irlandia, Węgry i Austria, natomiast Belgia wstrzymała się od głosu.