Adam Andruszkiewcz wezwany do prokuratury
Adam Andruszkiewicz stwierdził w swoim oświadczeniu, że “od 12 lat toczy się postępowanie dotyczące sfałszowania podpisów pod listami wyborczymi z 2014 roku w województwie podlaskim”. “W ostatnich latach część mainstreamowych mediów insynuuje moje zaangażowanie w tę sprawę. Przez cały ten czas nie przedstawiono jednak żadnych konkretnych dowodów na potwierdzenie tej fałszywej tezy” – usiłował przekonywać Andruszkiewicz.
“Dla mnie, jako osoby publicznej, która przez lata zyskiwała coraz wyższe poparcie wyborców, a aktualnie ma zaszczyt współpracować z Prezydentem RP, jest to sytuacja niezwykle trudna i krzywdząca. Po wielu latach intensywnych działań prokuratury nie usłyszałem żadnych konkretnych zarzutów. Nagle jednak, po dwunastu latach od wydarzeń, zdecydowano się na wezwanie mnie do prokuratury w charakterze podejrzanego” – dodał.
Polityk PiS wyraził przekonanie, że wezwanie go na przesłuchanie stanowić ma “oczywisty akt zemsty politycznej” za “zaangażowanie” oraz za to, że “wpisuje się w szerszy plan nieustannych ataków obecnego układu rządzącego na Kancelarię Prezydenta RP”. Zadeklarował, że pozostaje do pełnej dyspozycji wymiaru sprawiedliwości.
Śledztwo ws. podrabiania podpisów pod listami wyborczymi
Śledztwo w opisywanej wyżej sprawie trwa od 2014 roku. Adam Andruszkiewicz, który pełnił wówczas funkcję szefa Młodzieży Wszechpolskiej na Podlasiu, według prokuratury mógł w 2014 podrabiać podpisy pod listami poparcia kandydatów MW w wyborach do sejmiku województwa podlaskiego.
Wezwanie Adama Andruszkiewcza do prokuratury potwierdziła w rozmowie z TVN24 rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Lublinie, prokurator Beata Syk-Jankowska.