Na Węgrzech może dojść do politycznego trzęsienia ziemi – i to już za kilka dni. Najnowsze sondaże wskazują na scenariusz, który jeszcze niedawno wydawał się nierealny.
Według badań ogromną przewagę zdobywa opozycyjna partia TISZA, wyraźnie wyprzedzając ugrupowanie rządzące Fidesz kierowane przez Viktor Orbán. W jednym z sondaży różnica sięga aż 11 punktów procentowych wśród zdecydowanych wyborców.
Jeszcze bardziej spektakularnie wyglądają prognozy dotyczące podziału mandatów. Z analizy wynika, że opozycja może zdobyć nawet 143 miejsca w 199-osobowym parlamencie. To oznaczałoby większość konstytucyjną, pozwalającą na pełne przejęcie kontroli nad państwem i odsunięcie obecnej władzy od wpływu na kluczowe decyzje.
Na wagę tych danych zwracają uwagę eksperci. Politolog Gábor Török podkreśla, że sondażownia odpowiedzialna za te prognozy należała do najtrafniejszych w poprzednich wyborach. Nawet przy możliwym błędzie pomiaru opozycja wciąż miałaby dominującą pozycję.
Wybory odbędą się już 12 kwietnia – i wszystko wskazuje na to, że mogą całkowicie zmienić układ sił na Węgrzech, a pośrednio także w całej Europie.