Sytuacja wokół Zbigniew Ziobro właśnie gwałtownie się zmienia — i wszystko wskazuje na to, że jego dotychczasowy „bezpieczny azyl” może wkrótce przestać istnieć.
Najnowsze dane są dla niego wyjątkowo niekorzystne. Aż 60 proc. Polaków chce, by został sprowadzony do kraju i rozliczony. To wyraźny sygnał, że społeczne oczekiwania idą w jednym kierunku.
Ale prawdziwy przełom przyniosły wydarzenia na Węgrzech.
Po spektakularnym zwycięstwie Péter Magyar i odsunięciu od władzy Viktor Orbán, cały układ polityczny uległ zmianie. A to właśnie rządy Orbána były dotąd kluczowym „parasolem ochronnym” dla Ziobry.
Teraz ten parasol znika.
Nowy lider Węgier jeszcze przed wyborami zapowiadał jasno: jeśli wygra, polski polityk zostanie wydany „natychmiast”. Dziś, po zdobyciu większości konstytucyjnej, jego słowa nabierają zupełnie innej wagi.
To oznacza, że sprawa może ruszyć szybciej, niż wielu się spodziewało — choć eksperci przypominają, że procedury prawne w UE nie są tak proste i wymagają decyzji sądów.
Z kolei sam Ziobro nie zamierza się poddawać. Twierdzi, że nie wróci do Polski, dopóki — jego zdaniem — nie zostaną spełnione określone warunki dotyczące praworządności.
Jednak realia się zmieniły. Nowa władza w Budapeszcie zapowiada powrót do ścisłej współpracy z Unią Europejską i rewizję wcześniejszych decyzji.
To wszystko sprawia, że przyszłość Ziobry jest dziś bardziej niepewna niż kiedykolwiek wcześniej.