Decyzja, która miała pokazać nowoczesne podejście do mediów i technologii, błyskawicznie zamieniła się w jeden z najgłośniejszych sporów politycznych ostatnich dni.
Nowa rada i ambitne założenia
Karol Nawrocki ogłosił powołanie Rady Nowych Mediów – gremium doradczego, które ma wspierać prezydenta w obszarach cyfryzacji, rynku medialnego i walki z dezinformacją.
W skład rady weszło 27 osób, w tym przedstawiciele mediów, eksperci oraz osoby związane z globalnymi platformami technologicznymi. Formalnie wszystko miało wyglądać jak krok w stronę wzmocnienia jakości debaty publicznej i bezpieczeństwa informacyjnego.
Jedna nominacja i natychmiastowa burza
Szybko jednak uwaga opinii publicznej skupiła się na jednym nazwisku – Pawle Svinarskim. To właśnie jego obecność w radzie wywołała największe kontrowersje.
Internauci i komentatorzy zaczęli przypominać jego wcześniejsze materiały, w których pojawiały się tezy uznawane za zbieżne z rosyjską narracją dezinformacyjną. Szczególne emocje wzbudziły wypowiedzi dotyczące incydentów z dronami nad Polską, które przedstawiał jako możliwą „prowokację Ukrainy”.
Co więcej, jego nagrania były wcześniej wykorzystywane przez instytucje państwowe jako przykłady dezinformacji, co jeszcze bardziej podsyciło krytykę.
Krytyka ze strony dziennikarzy i ekspertów
Reakcja była natychmiastowa i bardzo ostra. Komentatorzy zarzucali brak odpowiedniej weryfikacji kandydatów i podważali sens powoływania takiej osoby do organu, który ma zajmować się bezpieczeństwem informacyjnym państwa.
W dyskusji pojawiały się również inne nazwiska z rady, co sprawiło, że krytyka zaczęła dotyczyć nie tylko pojedynczej decyzji, ale całego składu gremium.
Więcej niż jedna kontrowersja
Wśród członków rady znaleźli się także przedstawiciele dużych firm technologicznych oraz osoby związane z mediami i publicystyką polityczną. To dodatkowo otworzyło debatę o możliwych konfliktach interesów i wpływie big techów na decyzje państwowe.
Wizerunkowy problem zamiast spokojnego startu
Efekt jest odwrotny do zamierzonego – zamiast dyskusji o wyzwaniach cyfrowych i nowych technologiach, dominującym tematem stała się wiarygodność osób mających doradzać prezydentowi.
Decyzja, która miała wzmocnić zaplecze eksperckie państwa, przerodziła się w poważny problem wizerunkowy.