Niepokojące sygnały napływają z jednego z najbardziej zapalnych punktów świata. W rejonie Cieśnina Ormuz doszło do incydentu, który natychmiast zwrócił uwagę międzynarodowych obserwatorów i ekspertów od bezpieczeństwa.
Według informacji podanych przez Reuters, powołujących się na United Kingdom Maritime Trade Operations, irańskie jednostki wojskowe miały otworzyć ogień w kierunku tankowca przepływającego około 20 mil morskich od wybrzeży Oman. Choć sytuacja wyglądała bardzo groźnie, statek nie został trafiony, a załoga wyszła z tego bez szwanku.
To jednak dopiero początek napięć. Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa ogromna część światowych dostaw ropy, od lat jest miejscem strategicznym – każdy incydent w tym rejonie może wywołać efekt domina na globalnych rynkach.
W tym samym czasie pojawiły się kolejne alarmujące doniesienia. Część statków handlowych miała odebrać komunikaty radiowe sugerujące, że szlak został zamknięty i nie wolno z niego korzystać. Jeśli te informacje się potwierdzą, skutki mogą być poważne dla transportu surowców i cen energii na świecie.
Głos zabrały również najwyższe władze Iranu. Modżtaba Chamenei zapowiedział gotowość do dalszych działań przeciwko „wrogom”, a Mohammad Bagher Ghalibaf ostrzegł, że zamknięcie cieśniny może być odpowiedzią na działania Stany Zjednoczone.
Irańska armia oskarżyła Waszyngton o łamanie wcześniejszych ustaleń dotyczących żeglugi i prowadzenie działań, które – zdaniem Teheranu – destabilizują sytuację w regionie.
Eksperci nie mają wątpliwości: nawet pojedynczy incydent w tym miejscu może szybko przerodzić się w poważniejszy kryzys. A ponieważ chodzi o jeden z kluczowych szlaków energetycznych świata, konsekwencje mogą odczuć nie tylko państwa regionu, ale i globalna gospodarka.