„W TWOIM NAPOJU SĄ NARKOTYKI” – SZEPNĄŁA KELNERKA

Wiktor nic nie powiedział.

Uniósł kieliszek, podniósł go do ust… i zamilkł.

Alina patrzyła na niego uważnie, z wyćwiczonym uśmiechem.

— Co jest? — zapytała, bawiąc się pierścionkiem na palcu.

Advertisements

— Nie lubisz szampana?

Wiktor uśmiechnął się w odpowiedzi.

— Tak — powiedział spokojnie.

— Ale chyba poczekam jeszcze trochę.

Dyskretnie dał znak kelnerowi i poprosił o kolejny kieliszek.

Nowy.
Zapieczętowany.

Alina zamrugała na ułamek sekundy.

Wiktor to zauważył.

Wpadł na nią, napił się z nowego kieliszka i kontynuował rozmowę, jakby nic się nie stało.

Ale w jego głowie już kiełkował plan.

Zimny ​​plan.

Zupełnie jak on.

Po dziesięciu minutach Wiktor odchylił się na krześle i położył dłoń na głowie.

— Nie czuję się najlepiej… — mruknął.

Alina natychmiast podskoczyła.

— Wiktor! Boże, co się stało?

— Mam zawroty głowy… Nie czuję już lewej ręki…

Twarz Aliny natychmiast się zmieniła.

Jej panika była… zbyt celowa.

— Wezwijcie karetkę! — krzyknęła.

— Chyba ma udar!

Wiktor przechylił głowę na bok, perfekcyjnie odgrywając swoją rolę.

W ciągu kilku minut restauracja pogrążyła się w chaosie.

Przyjechała karetka.

Lekarze rozpoczęli ocenę.

Alina nie wiedziała jednak, że Wiktor wysłał już krótką wiadomość do swojego prawnika i szefa ochrony:

„Czerwony plan. Natychmiast”.

Do szpitala Wiktora zabrano na przesłuchanie.
Alina stała na korytarzu, załamując ręce.

— Będzie dobrze, powtarzała sobie.

Ale drzwi do pokoju się otworzyły.

To nie był „ich” lekarz.

Ale dwóch policjantów.

— Pani Alina Popescu?

— Poproszono cię, żebyś nam towarzyszył.

— Dlaczego?! — zapytała przestraszona.

Victor wszedł na nogach, całkowicie przytomny.

— Za usiłowanie zabójstwa — powiedział spokojnie.

Alina zamarła.

— Miałeś… miałeś być…

— Nieprzytomny? — kontynuował Victor.

— A może warzywo?

Policjanci wyjęli kopertę z worka na dowody.

— Znaleźliśmy tę substancję w twojej torebce.

— I na szkle pana Marinescu.

Alina zaczęła płakać, krzyczeć, mdleć.

To nie pomogło.

Kilka dni później sprawa wybuchła w prasie.

„Rumuński milioner, omal nie otruty przez narzeczoną”.

Victor wycofał pozew cywilny, ale proces karny toczył się dalej.

A Andreea?

Victor wezwał ją do swojego biura.

— Dlaczego to zrobiłaś? — zapytał.

— Wiedziałaś, jakie ryzyko podejmujesz.

Andreea wzruszyła ramionami.

— Tak mnie wychowano.

— Jeśli widzisz niesprawiedliwość, nie odwracasz głowy.

Victor podał jej kopertę.

W środku był kontrakt i czek.

— Kierownik siłowni.

— Podwójna pensja.

— I… dziękuję.

W świecie pełnym pieniędzy i zdrady, szept wypowiedziany we właściwym momencie uratował życie.

I zniszczył maskę.

Zdecydowanie.

Leave a Comment