W Moskwie doszło do zaskakującego gestu ze strony Władimira Putina. Podczas spotkania z amerykańskim wysłannikiem, biznesmenem Stevem Witkoffem – bliskim współpracownikiem Donalda Trumpa – rosyjski przywódca wręczył mu Order Lenina z poleceniem, by przekazać go jednej z czołowych urzędniczek CIA.
Według ustaleń stacji CBS, odznaczenie miała otrzymać Juliane Gallina, wicedyrektorka CIA ds. cyfrowych innowacji. Powód? Jej 21-letni syn, Michael Gloss, zginął w 2024 roku w Ukrainie… walcząc po stronie Rosji.
Order Lenina, będący najwyższym odznaczeniem ZSRR (współcześnie już niewydawanym), w przeszłości trafiał do osób kluczowych dla sowieckiego wywiadu – m.in. do legendarnego szpiega Kima Philby’ego. CBS ocenia, że ten ruch Putina miał wymiar czysto psychologiczny, mający wzbudzić kontrowersje i zwrócić uwagę na niewygodny dla USA fakt.
Nie wiadomo, co stało się z samym odznaczeniem po spotkaniu. Trump, zapytany o sprawę podczas rozmów w Białym Domu z liderami Armenii i Azerbejdżanu, skomentował krótko: „On (Putin) lubi pana Witkoffa, to prawda” – unikając odpowiedzi na temat samego gestu.