Interwencja służb w mieszkaniu rodziny Karola Nawrockiego wywołała polityczną burzę. Wszystko zaczęło się od fałszywych zgłoszeń alarmowych, w których informowano o pożarze oraz zagrożeniu życia dzieci przebywających w lokalu.
Interwencja w mieszkaniu rodziny Karola Nawrockiego wywołała burzę
W sobotni wieczór służby ratunkowe zdecydowały się na wejście do mieszkania w Gdańsku należącego do członka rodziny Karola Nawrockiego. Powodem akcji były fałszywe zgłoszenia alarmowe, zawierające informację o pożarze oraz zagrożeniu życia dzieci znajdujących się w lokalu.
Reakcje polityków i wzrost napięcia
Interwencja wywołała natychmiastową falę krytyki ze strony polityków związanych z Prawem i Sprawiedliwością oraz urzędników Kancelarii Prezydenta. Zarzuty dotyczyły rzekomego „ataku na dom prezydenta” oraz „kompromitacji służb”. W gronie krytyków znaleźli się m.in. szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, były premier Mateusz Morawiecki oraz Przemysław Czarnek.
Ostra odpowiedź Donalda Tuska
Donald Tusk w mocnym wpisie odniósł się do zarzutów wysuwanych przez polityków obozu opozycyjnego oraz urzędników. Premier napisał, że nazywanie interwencji straży pożarnej, która zareagowała na informację o możliwym pożarze i zagrożeniu życia, „brutalnym atakiem służb na prezydenta” to „skrajny cynizm lub skrajna głupota”. Dodał również, że to politycy szerzący takie tezy się kompromitują. Wpis skierował bezpośrednio do Przemysława Czarnka, Mateusza Morawieckiego i Zbigniewa Boguckiego.
„Nazywać interwencję straży pożarnej, która zareagowała na informację o możliwym pożarze i zagrożeniu ludzkiego życia ‘brutalnym atakiem służb na prezydenta’ to skrajny cynizm lub skrajna głupota. Kompromitujecie się.” – Donald Tusk
Szczegóły alarmu i działań ratowników
Państwowa Straż Pożarna podała, że w sobotę około godziny 19:30 otrzymała dwa zgłoszenia: jedno dotyczące możliwego pożaru oraz zagrożenia życia osób przebywających w mieszkaniu, a drugie odnoszące się do nagłego zatrzymania krążenia. Ze względu na powagę sytuacji oraz brak możliwości nawiązania kontaktu z osobami zgłaszającymi, służby niezwłocznie wysłały na miejsce odpowiednie jednostki.
Po przybyciu i rozpoznaniu sytuacji dowódca akcji podjął decyzję o siłowym wejściu do mieszkania. W wyniku sprawdzenia lokalu nie stwierdzono żadnego pożaru ani poszkodowanych osób, a mieszkanie okazało się puste.
obrazek
Wyjaśnienia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji
Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka poinformowała w mediach społecznościowych, że mieszkanie, którego dotyczyło zgłoszenie, nie należy do prezydenta RP, lecz do członka jego rodziny. Z tego powodu adres ten nie jest objęty ochroną Służby Ochrony Państwa.
Historia fałszywych alarmów i działania służb
W okresie od 10 do 15 maja policja interweniowała 12 razy w związku z różnymi zgłoszeniami alarmowymi dotyczącymi m.in. podejrzenia podłożenia ładunków wybuchowych oraz zagrożenia zdrowia i życia. Część tych interwencji, w tym także ta w mieszkaniu redaktora naczelnego TV Republika, okazała się bezpodstawna i została uznana za próbę wprowadzenia służb w błąd.
Po jednej z takich akcji zatrzymano 53-letniego mężczyznę, który mógł mieć związek z fałszywymi alarmami. Komenda Stołeczna Policji później wyjaśniła, że zatrzymany padł ofiarą nieuprawnionego wykorzystania danych osobowych oraz dostępu do poczty elektronicznej.
Inne powiązane wydarzenia
Były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz poinformował, że w niedzielę po godzinie 2 w nocy kontaktowano się z nim w sprawie dostawy jedzenia, co wpisuje się w cały ciąg wydarzeń powiązanych z fałszywymi zgłoszeniami i interwencjami służb.