Zbigniew Ziobro przebywa w Stanach Zjednoczonych, jest ścigany przez polską prokuraturę i — według agencji Reutera — dostał tam wizę dzięki interwencji człowieka z administracji Trumpa. Mimo to zdecydowana większość Polaków uważa, że jego obecność za oceanem nie wpłynie na relacje między Warszawą a Waszyngtonem.
Tak wynika z najnowszego sondażu CBOS przeprowadzonego dla Polskiej Agencji Prasowej w dniach 18–20 maja na próbie tysiąca dorosłych Polaków.
66 procent Polaków spokojnych. Kto najbardziej obawia się o relacje z USA?
Badanie przynosi jednoznaczny wynik — 66 procent ankietowanych jest przekonanych, że pobyt Ziobry w Stanach Zjednoczonych nie wpłynie na stosunki polsko-amerykańskie. Przeciwnego zdania jest jedynie 17 procent respondentów, a kolejne 17 procent przyznaje, że trudno im to ocenić.
Obawy o pogorszenie relacji z USA są wyraźnie częstsze wśród najmłodszych badanych — w grupie wiekowej 18–24 lata negatywny wpływ przewiduje aż 26 procent ankietowanych. Podobnie podwyższony poziom niepokoju widać wśród osób z wykształceniem podstawowym — tam odsetek sięga 28 procent. Z kolei spokojniejsi o stan stosunków dwustronnych są mężczyźni (71 procent) niż kobiety (61 procent) oraz osoby z wykształceniem wyższym (72 procent) i w wieku 55–64 lata (71 procent).

Ekspertka: Polska nie może sobie pozwolić na pogorszenie relacji z USA
Prezeska Centrum Stosunków Międzynarodowych dr Małgorzata Bonikowska podziela w dużej mierze spokój większości ankietowanych, ale nie bagatelizuje powagi sytuacji. Jej zdaniem obecność Ziobry w USA jest jednym z wielu elementów utrudniających relacje między oboma krajami — choć sama w sobie nie przesądza o ich pogorszeniu.
„Polska nie może sobie pozwolić na pogorszenie relacji ze Stanami Zjednoczonymi, bo jest to dla nas zbyt ważny kraj. Robimy zresztą wszystko jako państwo, żeby te relacje były jak najlepsze i też jak najbliższe. Jeżeli są w nich jakieś napięcia, staramy się je łagodzić, a nie powiększać” — powiedziała ekspertka PAP.
Jednocześnie nie ukrywa, że sytuacja, w której osoba ścigana przez polskie organy ścigania korzysta z ochrony w Stanach Zjednoczonych, stanowi poważne wyzwanie — i to nie tylko dla aktualnego rządu, ale dla całego polskiego państwa jako takiego.
„Dobra mina do złej gry”. Americanista o politycznym kontekście sprawy
Jeszcze ostrzej sytuację ocenia dr Karol Szulc, americanista z Uniwersytetu Wrocławskiego. Zgadza się co prawda z większością ankietowanych, że sprawa Ziobry nie zmieni zasadniczo charakteru relacji polsko-amerykańskich, ale jego diagnoza politycznego tła jest znacznie bardziej krytyczna.
„Jasno widać, że Ziobro dostał pewną formę ochrony w Stanach Zjednoczonych” — powiedział PAP, zaznaczając, że z wielu źródeł i działań prezydenta Trumpa wyraźnie wynika, że wspiera on obóz PiS i prezydenta Nawrockiego. Zdaniem eksperta polski rząd znajdzie się w sytuacji zmuszającej go do udawania, że wszystko jest w porządku.
„Rząd będzie mówił, że dalej sojusz transatlantycki jest najważniejszy dla architektury bezpieczeństwa na całym świecie i będzie starał się jakoś obniżać rangę tego faktu, że Ziobro w USA jest” — ocenił dr Szulc, dodając wprost, że Polska wciąż jest zależna od Stanów Zjednoczonych i dopóki nie usamodzielni się w ramach Unii Europejskiej, będzie musiała robić dobrą minę do złej gry
Ziobro potwierdził swój pobyt w USA 10 maja. Wcześniej przez kilka miesięcy przebywał na Węgrzech, gdzie za rządów Viktora Orbána korzystał z ochrony międzynarodowej. Prokuratura zarzuca mu kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i popełnienie 26 przestępstw związanych z Funduszem Sprawiedliwości.