Alarm nad Bałtykiem, Polska poderwała myśliwce. Przechwycono rosyjski samolot, jest komunikat

Polskie myśliwce ponownie poderwano nad Bałtyk. Dyżurna para przechwyciła rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20, który leciał bez planu lotu i z wyłączonym transponderem. O sprawie poinformowało Ministerstwo Obrony Narodowej i szef resortu Władysław Kosiniak-Kamysz.

Do zdarzenia doszło przed południem w międzynarodowej przestrzeni powietrznej, około 60 kilometrów na północny zachód od Łeby. Jak podkreśla MON, granica państwowa nie została naruszona, a sytuację przez cały czas monitorują Wojsko Polskie i NATO.

Lot bez planu i bez transponderaRosyjska maszyna leciała nad Bałtykiem, nie zgłaszając planu lotu, a jej transponder pozostawał wyłączony. To praktyka szczególnie niebezpieczna, bo pozbawia cywilne służby kontroli ruchu lotniczego możliwości rozpoznania obiektu i zwiększa ryzyko kolizji.

Szef MON zrelacjonował incydent na platformie X.

„Przed południem, 60 kilometrów na północny zachód od Łeby nad Bałtykiem dyżurna para naszych samolotów przechwyciła rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20. Nie doszło do naruszenia naszej przestrzeni powietrznej. Maszyna wykonywała lot w międzynarodowej przestrzeni bez planu lotu i włączonego transpondera” — napisał Władysław Kosiniak-Kamysz.

Dodał, że Siły Zbrojne RP na bieżąco monitorują bezpieczeństwo w regionie i podejmują działania chroniące polską granicę.

Kolejny incydent w seriiZdarzenie w pobliżu Łeby to jeden z wielu podobnych przypadków z ostatnich kilkunastu miesięcy. Do analogicznego przechwycenia doszło niedawno, 31 lipca, a wcześniej polskie samoloty interweniowały wobec rosyjskich Iłów-20 między innymi 14 lipca, 13 maja i 9 kwietnia, a także w październiku 2025 roku. Szczególnie intensywny był 16 lipca, gdy polskie myśliwce najpierw przechwyciły dwa rosyjskie Su-30, a chwilę później Iła-20, którego eskortę przejęły ostatecznie szwedzkie maszyny.

W tym rejonie coraz częściej pojawiają się nie tylko rosyjskie maszyny zwiadowcze, ale ostatnio również bojowe, i to bez wymaganej łączności oraz identyfikacji. Takie sytuacje uruchamiają procedurę Quick Reaction Alert w ramach natowskiej misji Air Policing. Według MON działania te są rutynowe, ale stanowią odpowiedź na rosnącą aktywność rosyjskiego lotnictwa w regionie.

Ostrzeżenia przed prowokacjamiRosnąca aktywność wojskowa Rosji nad Bałtykiem wpisuje się w szerszy kontekst napięć po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Politycy i eksperci coraz otwarciej mówią o ryzyku prowokacji.

24 kwietnia premier Donald Tusk stwierdził, że Rosja może zaatakować członka NATO „w perspektywie raczej miesięcy niż lat”. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski nie wykluczył z kolei, że Rosja może przeprowadzić operację pod fałszywą flagą, by stworzyć pretekst do ataku na kraj należący do NATO.

Leave a Comment