Na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie odbyły się uroczystości pogrzebowe Andrzeja Morozowskiego, dziennikarza TVN24. W ostatniej drodze towarzyszyli mu bliscy, przyjaciele i liczni przedstawiciele mediów. Najbardziej poruszającym momentem ceremonii było odczytanie osobistego listu, w którym żona pożegnała męża słowami: „Bez ciebie już nic nie będzie takie samo”.
Uroczystość rozpoczęła się w piątek, 14 sierpnia, o godzinie 10:00 w Domu Pogrzebowym na Powązkach Wojskowych. Ceremonię poprowadził Tomasz Sianecki, a na jej początku Warszawskie Combo Taneczne Jacka Młynarskiego wykonało tango „Graj, skrzypku, graj!”.
„To nie jest przypadkowy wybór. Andrzej uwielbiał ten zespół i Mieczysława Fogga, a jego muzyki słuchał w samochodzie. Potwierdzi to każdy, kto choć raz zdecydował się na jazdę z nim “z duszą na ramieniu”” — wyjaśnił prowadzący.
Wśród żałobników pojawili się m.in. Edward Miszczak, Monika Olejnik i Justyna Pochanke.
List żony i wspomnienie początkówList Agaty Nowakowskiej-Morozowskiej, która spędziła u boku dziennikarza ponad 25 lat, odczytał jej brat, Krzysztof Nowakowski. Żona wróciła w nim do początków ich znajomości w Sejmie.
„Ja, początkująca dziennikarka, nie miałam odwagi podejść do takich tuzów jak Tadeusz Mazowiecki czy Bronisław Geremek. On ich wszystkich znał. Wziął mnie pod rękę, przedstawił, podrzucał pytania. Lubił wchodzić w rolę mentora wobec młodszych dziennikarzy, życzliwie pomagał i czerpał z tego radość” — napisała.
Przypomniała też, jak wiele znaczył dla nich obojga czas transformacji. Dorastali w PRL-u, nie wierząc, że doczekają demokratycznej Polski, a potem mogli obserwować tę zmianę z bliska. W sposobie, w jaki Morozowski wykonywał swój zawód, pobrzmiewał etos opozycji lat 80. — uważne słuchanie, odwaga zadawania trudnych pytań i wyczucie granicy, za którą rozmowa stałaby się już niemożliwa. Wspomniała również o przełomie w jego karierze, gdy przeszedł do nowo powstającej TVN24, która „stała się dla niego domem”.
Duma z korzeniOsobny, poruszający fragment listu żona poświęciła żydowskim korzeniom męża.
„Otwarte mówienie o swoich korzeniach było dla niego świadectwem, aktem solidarności wobec rodziny, której nigdy nie poznał, bo wszyscy z wyjątkiem ojca zginęli w Holokauście. Był ze swojej żydowskości, podobnie jak swojej polskości dumny. On i tylko on decydował o swojej tożsamości i tym, kim jest” — podkreśliła.
W dalszej części listu odżył prywatny portret dziennikarza — zapalonego czytelnika, którego żona najczęściej wspominała z książką w dłoni. Pociągały go historia i literatura, od kryminałów po klasykę kina, ale najczulej pisała o jego miłości do westernów.
„Najbardziej lubił westerny, gdzie zwykle jeden dobry bohater walczy ze złem całego świata i zwycięża” — przytoczyła.
Jak dodała, właśnie ten chłopięcy rys sprawiał, że tak dobrze rozumiał się z synem. Ojcostwo uważał za jedno z najważniejszych doświadczeń w życiu, a jego samego zapamiętała jako niepoprawnego optymistę o głośnym, zaraźliwym śmiechu.
Choroba i mobilizacja przed kamerąAgata Nowakowska-Morozowska opisała także ostatnie miesiące życia męża i jego codzienną walkę z chorobą nowotworową.
„Przez ostatnie miesiące Andrzej zwykle źle się czuł. Często po prostu spał. W dniu programu, w czwartek rano stawał się innym człowiekiem. Głos miał mocniejszy, sylwetkę wyprostowaną, dziarskość w ruchach. Gdy wracał, znowu był chory” — wspominała.
Przytoczyła też słowa, którymi Morozowski przyjął diagnozę:
„O swojej chorobie powiedział tyle, że: “Wygląda na to, że nie będę długo żył”. Martwił się, jak dam sobie radę”.
Mimo zaawansowanej choroby dziennikarz wrócił w marcu 2026 roku do prowadzenia „Tak jest” w TVN24.
Ostatnie słowa do mężaNa zakończenie żona podziękowała przyjaciołom i współpracownikom, których obecność w najtrudniejszym czasie dodawała rodzinie sił i pozwalała choć na chwilę oderwać myśli od choroby. Ostatnie słowa skierowała już wprost do męża:
„Jędruś, żegnaj, kochanie. Mój najdroższy człowieku, przyjacielu, mężu. Bez ciebie już nic nie będzie takie samo”.
Wśród wieńców uwagę żałobników przykuł ten z osobistą dedykacją:
„Człowiekowi mojego życia – Agata”.
Andrzej Morozowski zmarł 4 sierpnia w wieku 69 lat. Osierocił żonę i syna Jana.
Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego. Takimi słowami pożegnała go żona