Kiedy mój mąż miał 37,4, teściowa dzwoniła co godzinę, żebym się nim opiekowała. Kiedy miałam prawie 40 stopni i ledwo stałam na nogach, Mihai zabrał wędki i powiedział, że nad jeziorem nie ma zasięgu…

Część 2 – Kontynuacja historii 👉 Drzwi zamknęły się za Mihaiem tak naturalnie, jakby wyszedł tylko po chleb.

Andreea została sama, z gorączką, która nie spadała, i z telefonem leżącym przy szafie.

Próbowała wstać za nim, ale nogi jej się ugięły. Zrobiła kilka kroków, oprzeła się o ścianę i zsunęła na podłogę.

Telefon zaczął wibrować.

To była Rodica.

— Andreea, dlaczego musiałaś zepsuć Mihaiowi dobry nastrój? — zadzwoniła oburzona. Powiedziała, że próbowałaś sprawić, by poczuł się winny.

Andreea zamknęła oczy.

— Pani Rodico, mam prawie czterdzieści stopni. Upadłam i nie mogę wstać.

Po drugiej stronie zapadła krótka cisza.

— To wezwij lekarza. Jesteś pełnoletnią kobietą. Nie rozumiem, dlaczego Mihai miał rezygnować z wyjścia, które było ustalone od dawna, z powodu grypy.

— Kiedy Mihai miał 37,4, dzwoniła mi Pani co godzinę.

— Nie porównuj rzeczy, których nie da się porównać, powiedziała Rodica chłodno. U mężczyzn choroby przebiegają inaczej.

Andreea zakończyła połączenie.

Z ostatnich sił zadzwoniła do sąsiadki, Eleny.

Nie były bliskimi przyjaciółkami. Wymieniły ze sobą tylko kilka słów na klatce schodowej, o pogodzie, rachunkach czy o windzie, która się za często psuła.

Ale Elena przyszła w pięć minut, z płaszczem narzuconym na domowy szlafrok.

Gdy znalazła Andreeę na podłodze, natychmiast zadzwoniła po karetkę.

W szpitalu lekarze powiedzieli, że musi zostać hospitalizowana. Choroba postępowała szybko, a gorączka obniżyła jej ciśnienie i wpłynęła na oddychanie.

Mihai zadzwonił dopiero wieczorem.

— Dlaczego nie odbierałaś przez cały dzień? — zapytał niezadowolony. Tutaj szczupak bierze doskonale. Wysłałem ci też kilka zdjęć.

— Jestem w szpitalu — odpowiedziała Andreea.

Zapanowała cisza.

— W jakim szpitalu?

— Na Uniwersyteckim.

— A kiedy wypiszą cię do domu? Wracam jutro wieczorem. Musisz mi uprasować koszule na przyszły tydzień i zrobić zakupy, bo lodówka jest pusta.

Andreea przez kilka sekund patrzyła na telefon.

Kiedyś by płakała. Próbowałaby go przekonać.

Tym razem jednak czuła tylko lodowaty spokój.

— Mihai, nie wracaj do domu.

— Co to ma znaczyć?

— To znaczy, że zmieniam zamki.

Początkowo się zaśmiał. Potem zaczął ją oskarżać, że jest histeryczna i niewdzięczna.

Powiedział, że mieszkanie też jest jego.

Tylko że nie było.

Andreea odziedziczyła to mieszkanie po babci trzy lata przed poznaniem Mihai. On doskonale o tym wiedział, ale przyzwyczaił się wierzyć, że wszystko, co mu ona daje, należy mu się z mocy prawa: mieszkanie, opieka, czas i cierpliwość.

Andreea zadzwoniła do swojego brata, Radu.

Chociaż rozmawiali rzadziej w ostatnich latach, po kłótniach wywołanych przez Mihai, Radu przyszedł tamtego samego wieczoru. Wezwał ślusarza, zmienił zamki i zebrał rzeczy osobiste Mihai'a.

Zaniesiono je do Rodici.

Gdy Mihai wrócił z wędkowania, opalony i zadowolony, z wiaderkiem pełnym ryb, klucz nie pasował już do drzwi.

Zrobił awanturę na korytarzu, krzyczał, że Andreea oszalała i nawet groził wezwaniem policji.

Ale kiedy dowiedział się, że mieszkanie było jej spadkiem, a jego rzeczy przekazano nienaruszone matce, nie miał już nic do powiedzenia.

Po tygodniu Andreea została wypisana ze szpitala.

Wróciła do domu osłabiona, ale po raz pierwszy od wielu lat poczuła, że to mieszkanie naprawdę jest jej.

Telewizor nie był już tak głośno nastawiony, nie było już jego niecierpliwości, by być obsłużonym, ani jej strachu, że za każdym razem, gdy będzie potrzebować pomocy, zostanie uznana za ciężar.

Mihai przyszedł kilka razy z kwiatami i lekarstwami.

— Przestraszyłem się — powiedział przez drzwi. Nie zdawałem sobie sprawy, że to było aż tak poważne.

— Doskonale wiedziałeś — odpowiedziała Andreea. Tylko byłeś pewien, że nie będę miała odwagi, by cię wyrzucić.

Rozwód zakończył się kilka miesięcy później.

Rodica mówiła krewnym, że Andreea zniszczyła rodzinę przez jeden dzień wędkowania.

Ale Andreea znała prawdę.

Nie wędkowanie zniszczyło małżeństwo.

Tylko fakt, że gdy Mihai potrzebował opieki, ona stała się jego rodziną.

A kiedy to ona potrzebowała jego, on zdecydował się odejść.

Leave a Comment