Adolf Dymsza, niegdyś bożyszcze tłumów i legenda polskiej komedii, zmarł w cieniu oskarżeń i zapomnienia. Choć w latach 30. jego nazwisko przyciągało tłumy do kin, po wojnie został napiętnowany za rzekomą kolaborację z okupantem. Zamiast nazwiska – na afiszach pojawiły się gwiazdki, a publiczny ostracyzm zepchnął go na margines życia artystycznego.
W czasie wojny kontynuował występy, co uznano za zdradę, mimo że odrzucał propozycje z nazistowskim podtekstem i uratował kolegę z rąk Gestapo. Po wojnie otrzymał zakaz występów w Warszawie, ale nie zrezygnował z aktorstwa – przeniósł się do Łodzi, później wrócił do stolicy. Pisał wspomnienia, dzielił się wiedzą, zagrał w kilku filmach – ale cień dawnych zarzutów nigdy go nie opuścił.
Dziś, pół wieku po jego śmierci, pytanie wciąż pozostaje otwarte: czy był zdrajcą, czy ofiarą trudnych czasów?