„Wolałbym nie brać w tym udziału” – tak prezydent USA Donald Trump skomentował planowane spotkanie prezydentów Rosji i Ukrainy. Mimo że Biały Dom zapowiadał możliwe trójstronne rozmowy w Budapeszcie, Trump na razie trzyma się na dystans.
Putin i Zełenski wyrazili gotowość do rozmów – to ma być kluczowy krok w stronę zakończenia wojny. Z kolei Karoline Leavitt z Białego Domu podkreśliła, że do spotkania może dojść „jak najszybciej”.
Rosyjski minister Siergiej Ławrow tonuje jednak nastroje: konkretnej daty nie ma, a szczyt wymaga ustalonego porządku obrad. Trump – choć pierwotnie miał być jego inicjatorem – teraz deklaruje, że wolałby pozostać w cieniu.
Czy to dyplomatyczna taktyka czy unikanie odpowiedzialności? Kulisy gry o pokój wciąż się odsłaniają.