Karol Nawrocki po raz siódmy od objęcia urzędu zdecydował się na weto. Tym razem zatrzymał nowelizację ustawy znanej jako „lex Kamilek”, która miała uprościć procedury weryfikacji osób mających kontakt z dziećmi – między innymi poprzez zastąpienie obowiązkowych zaświadczeń z Krajowego Rejestru Karnego samymi oświadczeniami.
Prezydencka decyzja spotkała się z mieszanymi reakcjami. Ministerstwo Sprawiedliwości wyraziło rozczarowanie, podkreślając, że weto oznacza dalsze koszty i formalności dla wolontariuszy, nauczycieli czy studentów. Z kolei Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak ostro skrytykowała ustawę, uznając ją za „absolutnie nieakceptowalną” i zagrażającą bezpieczeństwu dzieci. Jej zdaniem nowe przepisy mogłyby otworzyć drzwi osobom skazanym za najcięższe przestępstwa do pracy z małoletnimi.
Wśród zapisów znalazły się m.in. ułatwienia dla policjantów, sędziów czy gości odwiedzających szkoły – nie musieliby oni przedstawiać zaświadczeń o niekaralności. Prezydent podzielił jednak liczne zastrzeżenia organizacji, które alarmowały, że zmiany mogą obniżyć standardy ochrony dzieci, szczególnie w kontekście przestępstw seksualnych.
Nowelizacja powstała po tragicznej śmierci ośmioletniego Kamilka z Częstochowy – dziecka maltretowanego przez najbliższych, którego historia wstrząsnęła Polską.