Jeszcze zanim proces w tzw. „polskim wątku” afery Sławomira Nowaka na dobre się rozpoczął, sąd podjął decyzję o jego umorzeniu. Powód? “Oczywisty brak podstaw oskarżenia” – ustalił reporter „Faktów” TVN Michał Tracz.
To wydarzenie może być jednym z najbardziej zaskakujących momentów w tej wielowątkowej sprawie. Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów nie tylko przychylił się do wniosku obrońców byłego ministra transportu, ale – co zdumiewające – poparł go również sam prokurator, który objął sprawę już po zmianie władzy.
Nowak, który przez lata był bliskim współpracownikiem Donalda Tuska, a później pełnił funkcję szefa Ukrawtodoru na Ukrainie, został oskarżony m.in. o przyjmowanie łapówek za ustawianie stanowisk w spółkach Skarbu Państwa. Teraz sąd jednoznacznie stwierdził – dowodów brak.
– To nie jest powód do triumfu, ale do gorzkiej satysfakcji. Może ktoś kiedyś poniesie odpowiedzialność za tę polityczną nagonkę – komentuje Sławomir Nowak.
Główny proces – dotyczący domniemanych nadużyć na Ukrainie – wciąż trwa. Nowak jest oskarżony m.in. o kierowanie grupą przestępczą i pranie brudnych pieniędzy. Ale sądowa decyzja w Polsce może znacząco wpłynąć na percepcję całej sprawy – szczególnie że zapadła przy zgodzie obu stron.
Czy to pierwszy krok do całkowitego oczyszczenia Nowaka z zarzutów? A może dopiero początek kolejnej burzy medialno-politycznej?