Premier Donald Tusk nie owijał w bawełnę. Podczas konferencji prasowej odniósł się do kryzysu, w jakim znalazła się Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW) – kluczowy gracz na rynku węgla koksowego w Europie. Słowa premiera były ostre: „Nie może być tak, że im większe tarapaty, tym wyższe zarobki. Bo tak to nie pojedzie”.
JSW zanotowała kolosalne straty – ponad 2 miliardy złotych w pierwszym półroczu 2025 roku. Przychody poszybowały w dół, a firma walczy o przetrwanie. Zatrudnia 30 tysięcy osób, z których tysiące drżą o przyszłość. Rząd ma już plan – mówi się o przekształceniu spółki, dobrowolnych odejściach, a nawet… wsparciu ze strony Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
W tle – kontrowersje wokół zarobków. Wiceminister aktywów państwowych Robert Kropiwnicki ujawnił, że wynagrodzenia w JSW wzrosły o ponad 60% w ciągu dwóch lat. Teraz w grę wchodzą cięcia – minimum 15% w dół. Równocześnie toczy się batalia o zwrot 1,6 mld zł z tzw. składki solidarnościowej, który mógłby dać spółce chwilę oddechu.
Nie brakuje też pomysłów na fuzję JSW z przemysłem zbrojeniowym. Ale eksperci są sceptyczni – to ruch ryzykowny i trudny do zrealizowania. Tymczasem Tusk apeluje do związkowców i zarządu o rozsądek i przejrzystość: „Czas spojrzeć prawdzie w oczy – firma musi stanąć na nogi, bo inaczej nie przetrwa”.