Premier Francji Sebastien Lecornu zaproponował odłożenie reformy emerytalnej do 2028 roku — czyli po wyborach prezydenckich. To polityczny manewr, który ma zapewnić wsparcie lewicy i uchronić jego mniejszościowy rząd przed upadkiem.
Reforma, która wywołała burzę protestów w całym kraju, zakładała podniesienie wieku emerytalnego do 64 lat. Lecornu chce jednak odłożyć jej wdrożenie, by uspokoić nastroje i otworzyć drzwi do dialogu z opozycją.
Zawieszenie reformy będzie kosztować francuski budżet 2,2 miliarda euro w ciągu dwóch lat, ale premier podkreślił, że nie dopuści do pogłębienia deficytu i zaproponował nowe obciążenia podatkowe dla największych fortun — z wyłączeniem majątku zawodowego.
To pierwsze ważne deklaracje Lecornu po jego powrocie na stanowisko premiera. Zapowiedział też rezygnację z forsowania ustaw przy użyciu kontrowersyjnego artykułu 49.3 konstytucji i obiecał większą rolę parlamentu.