Nic nie powiedziałam, gdy mój mąż zaczął się szyderczo śmiać.
W dniu imprezy wstałam wcześnie. Zaparzyłam kawę, przygotowałam śniadanie i opisałam wszystko w lodówce. Ser – „Emilia”. Jajka – „Emilia”. Mięso – „Emilia”. Nawet słoik zacusca. Ugotowałam tylko dla siebie: małą porcję pieczonego kurczaka i sałatkę. Ułożyłam to starannie w naczyniu żaroodpornym i postawiłam w lodówce, na półce. Reszta? Puste. Radu nic nie kupił. Pewnie … Read more