Waldemar Żurek nie tyle wszedł do polityki, co ją z impetem wyważył. Po pierwszych stu dniach na stanowisku ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego nie ma wątpliwości – to on dziś najbardziej działa PiS na nerwy. I wygląda na to, że sprawia mu to autentyczną satysfakcję.
Zaledwie kilka miesięcy temu to Donald Tusk był głównym bohaterem ataków prawicy. Dziś? Na celowniku jest Żurek – były sędzia, który zamienił togę na polityczną zbroję. A jego ruchy wywołują prawdziwe trzęsienia ziemi w obozie Zjednoczonej Prawicy.
Punktem kulminacyjnym był wniosek o uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze. Lista zarzutów – 26 pozycji, w tym najcięższy: kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą działającą w Ministerstwie Sprawiedliwości. Ten cios był nie tylko spektakularny, ale i symboliczny – to uderzenie w filar poprzedniego układu władzy.
Żurek nie stosuje półśrodków. Atakuje frontalnie, mówi bez ogródek, nie unika ostrych słów. I choć wielu sądziło, że jako minister będzie zbyt “sędziowski”, on pokazuje, że potrafi grać w polityczną grę na własnych zasadach.