Ludzie Trumpa próbowali zaszachować Zełenskiego. Ale Ukraina zagrała va banque

Ekipa Donalda Trumpa uznała, że nadszedł idealny moment, by wymusić na Ukrainie porozumienie pokojowe. Korupcyjny skandal miał osłabić pozycję Zełenskiego, a ultimatum USA – zmusić go do ustępstw. Stało się odwrotnie. Prezydent Ukrainy nie tylko nie ugiął się pod naciskiem, ale zyskał nowe argumenty do mobilizacji wsparcia międzynarodowego.

Zaproponowane porozumienie, które opierało się m.in. na wykorzystaniu zamrożonych rosyjskich aktywów, zostało storpedowane, bo Europa – sceptyczna wobec gry prowadzonej za jej plecami – nie zamierza godzić się na warunki, z których tylko USA i Rosja miałyby czerpać korzyści.

Administracja Trumpa miotała się między propozycjami, zmieniając kurs co kilka dni. Sam Trump zapowiadał zakończenie wojny “pierwszego dnia” swojej prezydentury, choć dziś Ukraina otrzymuje z USA coraz mniej sprzętu – a więcej sprzedaje się jej niż przekazuje. Tymczasem to Europa wzięła na siebie ciężar pomocy militarnej i finansowej.

W tle tej chaotycznej polityki pojawia się najważniejszy problem: nieprzewidywalność Trumpa. Nawet Rosjanie nie są pewni, czy spełni groźby i dotrzyma słowa – jego styl zarządzania oparty jest na ciągłych zwrotach akcji, a kluczowe decyzje podejmowane są bez konsultacji z agencjami rządowymi.

W takich warunkach, jak mówi były wysoki urzędnik James O’Brien, Europa powoli, ale konsekwentnie buduje swoją niezależność obronną. Inwestuje w nowe technologie, AI, drony, nowoczesne systemy. I uczy się żyć bez gwarancji amerykańskiego parasola ochronnego. Paradoksalnie to właśnie Trump, z jego nieprzewidywalnością, zmobilizował Europę do działania.

Leave a Comment