Siergiej Ławrow, szef rosyjskiej dyplomacji i jeden z najdłużej urzędujących polityków na Kremlu, może być w poważnych tarapatach. Choć jeszcze niedawno reprezentował Rosję na arenie międzynarodowej, ostatnio zaczyna go brakować tam, gdzie jego obecność powinna być kluczowa.
75-letni Ławrow nie pojawił się ani na listopadowym szczycie G20 w Johannesburgu, ani na strategicznym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Rosji. Brak oficjalnych informacji o jego zdrowiu, urlopie czy innych zobowiązaniach budzi pytania – zwłaszcza że wydarzenia te miały fundamentalne znaczenie dla rosyjskiej polityki.
Na miejsce Putina i Ławrowa, którzy dotąd niemal zawsze reprezentowali kraj na tego typu szczytach, Kreml wysłał mało znanego wiceszefa administracji, Maksyma Oriesznikowa. Powód absencji Putina jest oczywisty – nakaz aresztowania przez Międzynarodowy Trybunał Karny. Ale Ławrow? Tu sprawa robi się bardziej tajemnicza.
Z doniesień “Moscow Times” wynika, że możliwym powodem odsunięcia Ławrowa mogła być jego nieudana rozmowa z amerykańskim senatorem Marco Rubio, która miała dotyczyć konfliktu w Ukrainie i planowanego spotkania Putin–Trump. Rozmowa zakończyła się fiaskiem, a planowane spotkanie zostało odwołane.
Na domiar złego, Ławrow – jako jedyny stały członek – nie uczestniczył w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa, na którym rozważano wznowienie rosyjskich testów jądrowych. Choć jego nieobecność miała być „wcześniej ustalona”, pojawia się coraz więcej głosów, że to może być tylko zasłona dymna.
Ilja Ponomariow, rosyjski opozycjonista, sugeruje, że Ławrow mógł popełnić błąd, który rozwścieczył Putina. Czy to oznacza koniec kariery najbardziej znanego dyplomaty Federacji Rosyjskiej?