Prezydent Karol Nawrocki ponownie sięgnął po swoje konstytucyjne prawo weta – tym razem blokując ustawę dotyczącą rynku kryptoaktywów. Powód? Jak podkreślił jego rzecznik, Rafał Leśkiewicz, projekt zagraża fundamentalnym wartościom: wolności obywateli, ich majątkowi oraz stabilności państwa.
Ustawa, którą Sejm uchwalił 7 listopada, miała wprowadzić rygorystyczne przepisy nadzoru nad firmami operującymi w sferze kryptowalut. Jednak według prezydenta, proponowane rozwiązania poszły zdecydowanie za daleko. Przede wszystkim krytyce poddano możliwość natychmiastowego blokowania stron internetowych związanych z kryptorynkiem – bez przejrzystych procedur i możliwości odwołania. “Taki mechanizm grozi paraliżem cyfrowych portfeli zwykłych ludzi” – zauważył Leśkiewicz.
Kolejnym zarzutem był rozmiar dokumentu. Podczas gdy inne kraje regionu przyjęły zwięzłe regulacje, polska wersja rozrosła się do ponad stu stron. “To przerost formy nad treścią, który zniechęci biznes do inwestowania w Polsce” – dodano.
Na koniec wskazano jeszcze jedną bombę ukrytą w ustawie – horrendalnie wysokie opłaty nadzorcze, które miałyby uderzyć w małe i średnie firmy, dając jednocześnie fory zagranicznym gigantom.
“Obiecywał, że będzie bronił wolności inwestycji – i słowa dotrzymał” – skwitował rzecznik. Prezydent nie neguje potrzeby regulacji rynku krypto, ale apeluje o rozsądek i transparentność. Jego zdaniem, obecny projekt to “prawny bubel”, który bardziej szkodzi niż chroni.