W Sejmie zawrzało. Donald Tusk podczas debaty ws. prezydenckiego weta do ustawy o kryptoaktywach nie owijał w bawełnę. Premier ostrzegł posłów, że Polska musi jak najszybciej uregulować rynek kryptowalut – bo, jak twierdzi, działa tam nie tylko wielki kapitał, ale też rosyjskie i białoruskie wpływy.
– To nie polityka, to dokumenty! – grzmiał Tusk, wskazując, że jedna z największych firm kryptowalutowych w kraju ma finansowe powiązania z rosyjską mafią. Według premiera chodzi o setki podmiotów z byłego ZSRR, które mają wpływać na rynek w Polsce i… sponsorować działania prawicowych liderów opinii.
W tajnej części posiedzenia premier miał zaprezentować posłom informacje dotyczące bezpieczeństwa państwa. Niedługo później w mediach społecznościowych napisał bez ogródek: „Rosyjskie pieniądze i służby kontra bezpieczeństwo państwa i obywateli. Za chwilę zobaczymy, kto za czym głosuje”.
Czy Sejm stanie po stronie jawności i bezpieczeństwa, czy też da się wciągnąć w sieć wpływów z Moskwy?